Człowiek

Uratować szare komórki!

13:56

Wcale nie 10%...
Bardzo powszechne stało się twierdzenie, że przeciętny człowiek wykorzystuje jedynie 10% możliwości swojego mózgu. Oburzenie w środowisku naukowym wywołał zwłaszcza film ,,Lucy", którego reklama przekonywała, iż bohaterka produkcji wykorzystała swój mózg w 100%, podczas gdy zwykły śmiertelnik potrafi ,,zmusić" do pracy jedynie jego 10%. A tymczasem najnowsze badania ostatecznie zdementowały ten mit funkcjonujący od niemal wieku. Mózg pracuje cały czas i bynajmniej nie ma czasu na odpoczynek. Bez wytchnienia pracują wszystkie jego płaty, choć są odpowiedzialne za zupełnie różne czynności. Im bardziej potrzebna jest ich praca, np. w rozumieniu mowy czy myśleniu, tym większą przejawiają aktywność. Nie ma mowy o żadnym wstrzymywaniu się od pracy i działaniu na jedynie 10%. Gdyby wszystkie neurony zaczęły pracować naraz, mogłoby dojść do przegrzania mózgu. A takiej stuprocentowej efektywności raczej byśmy nie chcieli...

Rozleniwiająca rzeczywistość
Dzisiejszy świat staje na głowie i stara się za wszelką cenę oszczędzić naszemu mózgowi wysiłku. I dotyczy to niemal wszystkich dziedzin życia. Wszystko zmierza do tego, by naszą niezwykłą zdolność myślenia, analizowania czy porównywania zamienić na jakiś super nowoczesny zastępnik. Tak więc powstają coraz to nowe aplikacje, które za nas podejmują ważne wybory. To ONE wiedzą, gdzie trzeba zrobić zakupy. Podpowiadają, gdzie powinniśmy zjeść lub jak zaplanować sobie wieczór. Sprawdzają, co leci dziś wieczorem w telewizji, a nawet, co nam się najbardziej spodoba. W USA weszły nawet do sprzedaży lodówki, które same wiedzą, czego brakuje w domu i czym prędzej zamawiają to w najbliższym markecie. Wszystko z myślą o człowieku i dla człowieka. Dla jego wygody. Tak, żeby już niczym nie musiał się martwić. Żeby się nie męczył. Żeby o niczym nie musiał... myśleć. Ale czy to dobrze, że powoli stajemy się cybersierotami i za kilka lat stracimy zupełnie samodzielność w najprostszych czynnościach, bo zastąpią nas kuchenne roboty i samojeżdżące samochody? Do czego wtedy będziemy potrzebni? Stracimy to wszystko, w czym dotychczas tkwiła nasza przewaga nad innymi gatunkami. Mózg rozleniwiający się stale, może w końcu stracić część swoich możliwości albo po prostu nigdy tego szczytu możliwości nie osiągnąć.

Nie bój się kucia na blaszkę!
Często wiele osób zarzuca bezsensowność metodzie uczenia się czegoś na pamięć. ,,No bo to wcale nie rozwija, a poza tym po tygodniu człowiek wszystkiego, czego się nauczył zapomina..." bronią się niezdarnie. Ale czy na pewno? Dlaczego zatem nasi rodzice lub dziadkowie nieraz po kilkunastu czy nawet kilkudziesięciu latach potrafią wyrecytować ,,Redutę Ordona" albo inny wiersz nauczony w dzieciństwie? Dlatego właśnie kucie na blaszkę jest bardzo pożyteczne, gdyż rozwija naszą pamięć i pozwala przyswoić znacznie więcej wiedzy niż gdyby nikt przed nią wcześniej takiego zadania nie postawił. Pamięć trzeba rozwijać od najmłodszych lat i próbować zapamiętywać liczby, daty czy nazwy nawet wtedy, kiedy nie jest to konieczne. Po prostu tak dla samego siebie. To podnosi sprawność naszego mózgu i jego zdolność do zapamiętywania. Więc zamiast tracić czas na ściągi, poświęć go na zapamiętywanie! To jest w twoim interesie!

Ja nie jestem takim geniuszem, jak...
Ludzie  uwielbiają zwalać całą winę na jakieś niewytłumaczalne sytuacje lub zjawiska, zamiast otwarcie przyznać się do winy. Próbują udowodnić, że zawiniło fatum lub przeznaczenie. Zamiast wyznać iż nie poświęcili wystarczającej ilości czasu na opanowanie danej czynności bądź przyswojenie wymaganej wiedzy, obwiniają o wszystko swój mózg. Mówią, że nie są wystarczająco mądrzy albo nie mają ku czemuś zdolności. Owszem, jedni mają większe predyspozycje do wykonywania danej czynności, a inni mniejsze, co zarazem wcale nie znaczy, że ci drudzy się do tego nie nadają. Z odpowiednią determinacją nawet najbardziej zuchwałe zamierzenie ma prawo się powieść.

Wykorzystaj swój mózg

Zaufaj swojemu mózgowi. Jego geniuszowi i niezwykłym możliwościom. I nie żałuj go, nie staraj się go oszczędzić, posługując się rozmaitymi ,,pomocami", które tylko cię ogłupiają. Stawiaj sobie śmiałe cele i nigdy nie mów, że czegoś nie potrafisz.

Premiery

,,Hobbit: Bitwa Pięciu Armii" nadchodzi!

18:07


Długo oczekiwana, ostatnia (niestety:)) część ,,Hobbita" zaraz wejdzie na ekrany kin. Początkowo byłam sceptycznie nastawiona do ,,rozbijania" tak szczupłej książki na trzy prawie trzy godzinne filmy. Ale teraz... myślę, że to bardzo dobrze, nawet jeśli był to czysto komercyjny zabieg. ,,Hobbitem" trzeba się nacieszyć. Przypuszczam, że gdy wyjdę z kina nie będę mogła uwierzyć, że to już się skończyło, że nie ma na co czekać przez cały rok...
Już teraz czuję nutkę podniecenia. Czy wy też nie możecie się doczekać na kolejną odsłonę przygód kochanego pana Bilba? Zwiastuny są bardzo obiecujące i nie za wiele zdradzają, jakby chciały dodatkowo zagrać spragnionym widzom na nerwach. Cóż... Trzeba się uzbroić w cierpliwość i czekać na decydujące starcie. Bitwę Pięciu Armii.

Książniczka

Bluźnierczy ,,Pakt Ribbentrop-Beck”?

11:31

,,Pakt Ribbentrop-Beck” to jedna z niewielu książek, która tak mnie wzburzyła.Przedstawiona w analizie, ,,bluźniercza” wręcz, wizja zdruzgotała moją psychikę.Zrobiła to o tyle łatwo, że wydała mi się po prostu prawdziwa!
Na początku obala mity na temat stanu polskiej armii sprzed 1939. Okazuje się, że rząd Rzeczypospolitej wydawał grube pieniądze na jej rozwój (i jest to suma nieporównywalna z tą, którą wydajemy obecnie!). Byliśmy świetnie przygotowani do wojny, ale… z Sowietami! Aż do zawarcia układów z Wielką Brytanią napaść Rzeszy na Polskę wydawała się niemożliwa.
,,Pakt Ribbentrop-Beck” neguje wszystko, o czym uczymy się w szkołach odnośnie przyczyn II wojny  i zadaje tak ważne, aczkolwiek przez ponad pół wieku pomijane, pytania.Czy to musiało się TAK skończyć? Czy zagłada Polski była nieunikniona?
Otóż nie. Przede wszystkim powinniśmy byli zawrzeć ,,brudny” alians z Rzeszą. Każdy Polak z pewnością zaprotestuje.,, My,Polacy i szkopy?!Co by o nas pomyśleli w Europie?” No dobrze, a co teraz mówią np. o Włochach, Słowakach czy Japończykach.Poza tym jakoś nikt wcześniej nie zaprotestował przeciwko ekspansywnej polityce ,,okropnego” Hitlera. Gdy ten zdobywał kolejne państwa Europy Środkowej, nie zaprotestowała ani Anglia, ani Francja. Nikt nie uderzył w stół w Monachium.Nawet polskie i niemieckie władze utrzymywały ze sobą więcej przyjazne stosunki.Dygnitarze Rzeszy przyjeżdżali do Polski na polowania. Sam Hitler był znanym polonofilem.Przed zerwaniem stosunków ,,zabójca Polaków”, który w roku 1939 jeszcze nim nie był, wypowiadał się o nas w samych superlatywach.Co więc spowodowało ciężką sytuację Polaków w czasie wojny?Zapewne odrzucenie jego projektu wspólnej wyprawy na Rosję.Woleliśmy przyjąć kuszącą propozycję Wielkiej Brytanii.Pytam: dlaczego?Bo Niemcy są be, a Brytyjczycy cacy?Bo Anglia brzmi dumnie i po królewsku, a Rzesza źle się kojarzy? Jak mogliśmy sądzić, że daleka Francja i Wielka Brytania przyjdą nam z pomocą?Kto ratuje coś, co nie jest mu potrzebne?Dla naszych ,,sojuszników” liczyło się tylko to, by skierować na nas pierwsze uderzenie. Piotr Zychowicz udowadnia, że byliśmy jedynie przynętą, ochłapem, ofiarą mającą przyjąć pierwszy atak czarnego orła. W końcu w polityce rządzi makiawelizm: cel uświęca środki. Dlaczego więc nie mogliśmy postąpić w myśl tej zasady i ocalić naszą ojczyznę najpierw od okupacji niemieckiej, a potem 60-letniej sowieckiej. Ocalić miliony naszych obywateli. Autor udowadnia, że z Rzeszą pokonalibyśmy Związek Radziecki, a potem z aliantami- Niemcy. Na skutek tego rozdawalibyśmy karty w powojennej Europie, bo nie ważne, po której stronie zaczęło się wojnę, ważne, po której się zwyciężyło. Beck podjął decyzję najgorszą z możliwych i sprzeniewierzył się interesowi Polaków. Co istotne, zignorował także rady marszałka Piłsudskiego, które ten wielki Polak dawał mu przed śmierci.



,,Pakt Ribbentrop-Beck to także jedna z najsmutniejszych historii.Historia narodu, który na skutek decyzji jednego człowieka stracił pół terytorium, kilka milionów obywateli i niepodległość na ponad pięćdziesiąt.To historia kraju, który został sprzedany przez swoich sojuszników za trzydzieści srebrników w Jałcie.W końcu to gorzka opowieść o tym, że dla prawie wszystkich państw istnieje pojęcie ,,pokoju za wszelką cenę”. Oprócz jednego.Są nim Polacy.

Książniczka

,,Stary człowiek i morze"

16:30

Do czego zdolny jest człowiek? O tym właśnie jest niepozorne (bo grubości reklamowej broszurki) opowiadanie Hemingway'a , który chyba nie przypadkiem dostał za nie Literacką Nagrodę Nobla.
W książce nie brak opisów, nie brak także monotonnych przemyśleń bohatera. Jednak nie sądzę by były one specjalnie uciążliwe.Wręcz przeciwnie, czyta się je w skupieniu i zadumie. Dodają one książce smaku. Potęgują spokojny, refleksyjny nastrój i dają czas do osobistych rozważań i odnajdywania analogii między światem przedstawionym w książce a tym, w którym przyszło nam żyć. Pozwalają poprawnie odczytać przenośny sens. Zrozumieć ,,morze".
Hemingway w sposób prosty pisze wszystko, co jest istotne i stanowi kwintesencję ludzkiego życie. Przedstawia wszystkie jego zawiłości. Jego całą złożoność.
 Opisy przyrody w książce są niezwykle realistyczne. Do tego stopnie, że podczas czytania ,,widzimy'' morze, morskie istoty, rekiny, ptaki i ,oczywiście, marlina. Czujemy, widzimy, myślimy to samo, co czuje Salao.
,,Stary człowiek i morze''zmusza do refleksji.To książka dla ludzi dojrzałych, którzy wiedzą co to życie i nieraz byli świadkiem jego zmienności. To ich w największym stopniu zachwyci stworzona przez autora postać- Salao.Człowiek stary, ale odważny, silny i pełen duchowej mądrości, którą dzieli się na kartach książki.,,Człowieka można zniszczyć, ale nie pokonać"-mówi bohater i nie sposób się z nim nie zgodzić. Możemy temu tylko przytakiwać po tym wszystkim, czego doświadczyła ludzkość. Po cierpieniach, szaleństwach i wojnach. Człowiek jest wielki sam w sobie i potrafi znieść niemal wszystko.
Opowiadanie Hemingway'a to także opowieść o marzeniach, dla których warto żyć i dążyć do nich za wszelką cenę, jak Salao, który walczył o swojego marlina trzy dni. O tym, że trzeba walczyć nawet wówczas, gdy nie ma się szansy na zwycięstwo. A każdą przegraną walkę trzeba przyjmować z pokorą. Każdy ma przecież swojego niedoścignionego marlina i rekiny. 
Historia wybitnego człowieka, który stawi czoła wszelkim przeciwnością może być przykładem odwagi i samozaparcia. P
rzykładem...życia. Życia, którego się nie żałuje i którego się nie wstydzi.
,,Stary człowiek i morze" to
przepiękna, krzepiąca opowieść o ludzkich możliwościach. Dodaje nadziei w ludzi, świat, lepsze jutro. Nie powinniśmy negować prawd zawartych w książce i uważać ich za przestarzałe, bo wczasach moralnej katastrofy człowieka, są nam bardzo potrzebne.