Bluźnierczy ,,Pakt Ribbentrop-Beck”?

,,Pakt Ribbentrop-Beck” to jedna z niewielu książek, która tak mnie wzburzyła.Przedstawiona w analizie, ,,bluźniercza” wręcz, wizja zdruzgotała moją psychikę.Zrobiła to o tyle łatwo, że wydała mi się po prostu prawdziwa!
Na początku obala mity na temat stanu polskiej armii sprzed 1939. Okazuje się, że rząd Rzeczypospolitej wydawał grube pieniądze na jej rozwój (i jest to suma nieporównywalna z tą, którą wydajemy obecnie!). Byliśmy świetnie przygotowani do wojny, ale… z Sowietami! Aż do zawarcia układów z Wielką Brytanią napaść Rzeszy na Polskę wydawała się niemożliwa.
,,Pakt Ribbentrop-Beck” neguje wszystko, o czym uczymy się w szkołach odnośnie przyczyn II wojny  i zadaje tak ważne, aczkolwiek przez ponad pół wieku pomijane, pytania.Czy to musiało się TAK skończyć? Czy zagłada Polski była nieunikniona?
Otóż nie. Przede wszystkim powinniśmy byli zawrzeć ,,brudny” alians z Rzeszą. Każdy Polak z pewnością zaprotestuje.,, My,Polacy i szkopy?!Co by o nas pomyśleli w Europie?” No dobrze, a co teraz mówią np. o Włochach, Słowakach czy Japończykach.Poza tym jakoś nikt wcześniej nie zaprotestował przeciwko ekspansywnej polityce ,,okropnego” Hitlera. Gdy ten zdobywał kolejne państwa Europy Środkowej, nie zaprotestowała ani Anglia, ani Francja. Nikt nie uderzył w stół w Monachium.Nawet polskie i niemieckie władze utrzymywały ze sobą więcej przyjazne stosunki.Dygnitarze Rzeszy przyjeżdżali do Polski na polowania. Sam Hitler był znanym polonofilem.Przed zerwaniem stosunków ,,zabójca Polaków”, który w roku 1939 jeszcze nim nie był, wypowiadał się o nas w samych superlatywach.Co więc spowodowało ciężką sytuację Polaków w czasie wojny?Zapewne odrzucenie jego projektu wspólnej wyprawy na Rosję.Woleliśmy przyjąć kuszącą propozycję Wielkiej Brytanii.Pytam: dlaczego?Bo Niemcy są be, a Brytyjczycy cacy?Bo Anglia brzmi dumnie i po królewsku, a Rzesza źle się kojarzy? Jak mogliśmy sądzić, że daleka Francja i Wielka Brytania przyjdą nam z pomocą?Kto ratuje coś, co nie jest mu potrzebne?Dla naszych ,,sojuszników” liczyło się tylko to, by skierować na nas pierwsze uderzenie. Piotr Zychowicz udowadnia, że byliśmy jedynie przynętą, ochłapem, ofiarą mającą przyjąć pierwszy atak czarnego orła. W końcu w polityce rządzi makiawelizm: cel uświęca środki. Dlaczego więc nie mogliśmy postąpić w myśl tej zasady i ocalić naszą ojczyznę najpierw od okupacji niemieckiej, a potem 60-letniej sowieckiej. Ocalić miliony naszych obywateli. Autor udowadnia, że z Rzeszą pokonalibyśmy Związek Radziecki, a potem z aliantami- Niemcy. Na skutek tego rozdawalibyśmy karty w powojennej Europie, bo nie ważne, po której stronie zaczęło się wojnę, ważne, po której się zwyciężyło. Beck podjął decyzję najgorszą z możliwych i sprzeniewierzył się interesowi Polaków. Co istotne, zignorował także rady marszałka Piłsudskiego, które ten wielki Polak dawał mu przed śmierci.



,,Pakt Ribbentrop-Beck to także jedna z najsmutniejszych historii.Historia narodu, który na skutek decyzji jednego człowieka stracił pół terytorium, kilka milionów obywateli i niepodległość na ponad pięćdziesiąt.To historia kraju, który został sprzedany przez swoich sojuszników za trzydzieści srebrników w Jałcie.W końcu to gorzka opowieść o tym, że dla prawie wszystkich państw istnieje pojęcie ,,pokoju za wszelką cenę”. Oprócz jednego.Są nim Polacy.
Czytaj dalej

,,Stary człowiek i morze"

Do czego zdolny jest człowiek? O tym właśnie jest niepozorne (bo grubości reklamowej broszurki) opowiadanie Hemingway'a , który chyba nie przypadkiem dostał za nie Literacką Nagrodę Nobla.
W książce nie brak opisów, nie brak także monotonnych przemyśleń bohatera. Jednak nie sądzę by były one specjalnie uciążliwe.Wręcz przeciwnie, czyta się je w skupieniu i zadumie. Dodają one książce smaku. Potęgują spokojny, refleksyjny nastrój i dają czas do osobistych rozważań i odnajdywania analogii między światem przedstawionym w książce a tym, w którym przyszło nam żyć. Pozwalają poprawnie odczytać przenośny sens. Zrozumieć ,,morze".
Hemingway w sposób prosty pisze wszystko, co jest istotne i stanowi kwintesencję ludzkiego życie. Przedstawia wszystkie jego zawiłości. Jego całą złożoność.
 Opisy przyrody w książce są niezwykle realistyczne. Do tego stopnie, że podczas czytania ,,widzimy'' morze, morskie istoty, rekiny, ptaki i ,oczywiście, marlina. Czujemy, widzimy, myślimy to samo, co czuje Salao.
,,Stary człowiek i morze''zmusza do refleksji.To książka dla ludzi dojrzałych, którzy wiedzą co to życie i nieraz byli świadkiem jego zmienności. To ich w największym stopniu zachwyci stworzona przez autora postać- Salao.Człowiek stary, ale odważny, silny i pełen duchowej mądrości, którą dzieli się na kartach książki.,,Człowieka można zniszczyć, ale nie pokonać"-mówi bohater i nie sposób się z nim nie zgodzić. Możemy temu tylko przytakiwać po tym wszystkim, czego doświadczyła ludzkość. Po cierpieniach, szaleństwach i wojnach. Człowiek jest wielki sam w sobie i potrafi znieść niemal wszystko.
Opowiadanie Hemingway'a to także opowieść o marzeniach, dla których warto żyć i dążyć do nich za wszelką cenę, jak Salao, który walczył o swojego marlina trzy dni. O tym, że trzeba walczyć nawet wówczas, gdy nie ma się szansy na zwycięstwo. A każdą przegraną walkę trzeba przyjmować z pokorą. Każdy ma przecież swojego niedoścignionego marlina i rekiny. 
Historia wybitnego człowieka, który stawi czoła wszelkim przeciwnością może być przykładem odwagi i samozaparcia. P
rzykładem...życia. Życia, którego się nie żałuje i którego się nie wstydzi.
,,Stary człowiek i morze" to
przepiękna, krzepiąca opowieść o ludzkich możliwościach. Dodaje nadziei w ludzi, świat, lepsze jutro. Nie powinniśmy negować prawd zawartych w książce i uważać ich za przestarzałe, bo wczasach moralnej katastrofy człowieka, są nam bardzo potrzebne.
Czytaj dalej