Bieg po marzenia- ,,Bieg po życie"





Lopez Lomong- wybitny, amerykański sportowiec, biegacz, olimpijczyk i... zagubiony chłopiec z Sudanu, który by osiągnąć marzenie biegu na olimpiadzie musiał najpierw wygrać znacznie ważniejszy bieg. To właśnie on opowiada nam swoją niezwykłą historię życia. Opowiada o wszystkich koszmarach, z którymi jako dziecko musiał się zmierzyć, o wszystkich przeciwnościach, , które pokonał, o swoich sukcesach, porażkach, smutkach i radościach. Słowem, o całym swoim życiu, które jest jednym wielkim biegiem.

Lomong jako sześciolatek został odebrany swoim rodzicom przez rebeliantów razem z wieloma innymi małymi chłopcami. Wszyscy zostali zamknięci w małej, cuchnącej chałupie. Lopez codziennie był świadkiem śmierci swoich towarzyszy, którzy nie mogli znieść nieludzkich warunków, braku jedzenia, wody i higieny. Umierali z głodu i chorób. Starsi chłopcy byli przygotowywani do służby wojskowej, młodsi (tacy jak Lomong) zostali skazani na powolną śmierć. I wtedy zjawili się Aniołowie. Trzech małych chłopców pomogło Lopezowi uciec z piekła. Razem biegli trzy dni i trzy noce, uciekając przed pościgiem. W końcu Lopez trafił do ośrodka dla uchodźców- Kakumy, który wcale nie okazał się ziemią obiecaną. Tam bieganie stało się dla niego sposobem na oderwanie myśli od rozpaczy i tęsknoty za rodzicami. Po długich dziesięciu latach, dzięki adopcji, Lopez trafił do Stanów Zjednoczonych, gdzie dostał to, na co czekał przez wiele lat: ciepło, dom, miłość i rodzinę. Jego marzenia zaczęły się spełniać.

,,Bieg po życie" to dobra propozycja dla wszystkich, którzy lubią prawdziwe historie i odważnych, pełnych wewnętrznej siły ludzi. Dla tych, którzy szukają inspiracji i chcą pobiec po swoje marzenia. Dla tych, którzy, tak jak Lopez, nie tracą nadziei i dla tych, którzy tę nadzieję stracili. Dla wrażliwców i fanów happy endów. A przede wszystkim dla tych, którzy nie wierzą w cuda, by na własne oczy mogli się o nich przekonać.

Historia Lomonga to nie tylko historia biednego,pokrzywdzonego przez los chłopca, ale także wytrwałego sportowca, który nigdy nie zapomniał o swoich korzeniach i rodakach w Sudanie Południowym, którzy wciąż muszą mierzyć się z rzeczywistością. Lopez z biednego chłopca, potrzebującego pomocy wyrósł na mężczyznę, chcącego swoją pomocą obdarować świat. Jego bieg po życie nadal trwa. Lomong zachęca, abyśmy i my do niego dołączyli.


Nie musi się być ocalonym z obozu dla uchodźców, aby walczyć o swoje życie i zmieniać coś w życiu innych.
 Zatem pobiegnijmy razem z nim! 



Za możliwość poznania historii Lopeza Lomonga dziękuję wydawnictwu SQN.




Czytaj dalej

Liebster Blog Award- odsłona numer dwa





Czym jest Liebster Blog Award wie już chyba każdy, a nawet jeśli nie wie, to wiedza ta nie jest tajna. Ktoś pisze pytania, kto inny odpowiada i podaje dalej. Proste. Osobiście bardzo lubię brać udział w tej zabawie, ale po moim ostatnim LBA całkowicie straciłam nadzieję, że ktoś mnie nominuje. Jestem beznadziejna w odpowiadaniu na pytania i najczęściej moje odpowiedzi dotyczą zupełnie czegoś innego niż powinny dotyczyć (,,powinny"? czy Kania Frania zna takie słowo?). Często zdarza się, ze co innego chcę na napisać, a co innego wystukuje niepokorna klawiatura. Takie jest już moje życie. Niemniej jednak miło się czasami zabawić w udzielanie wywiadów. Bardzo dziękuję za nominację Mirya (Miryi?! Aaaaa! Jak to się odmienia?). 
No to do dzieła!

1. Czego ostatnio najczęściej słuchasz? Może to być konkretny zespół bądź po prostu gatunek muzyczny.




Muzyka, której słucham nie zmienia się od ok. roku (co najwyżej wprowadzam na playliście małe poprawki). Uwielbiam różnorodność i za żadne skarby nie chcę się zamykać w schematach i segregować muzyki na gatunki, które lubię i których nie lubię. Najczęściej jednak obracam się w kręgach: indie rocka, indie popu, alternatywy, musicalu i jazzu. Ale wielką sympatią darzę również poezję śpiewaną (moja krainka łagodności: Stare Dobre Małżeństwo, Wolna Grupa Bukowina, Dom o Zielonych Progach :) ).Jestem bezgranicznie zakochana w Meli Koteluk, a piosenki Curly Heads i Kasi Nosowskiej wprowadzają mnie w bardzo miły stan, który trudno określić. Po prostu jest. Wierzcie na słowo albo sami posłuchajcie.
A to moje najnowsze, nieoczekiwane odkrycie, którego także bardzo przyjemnie się słucha:


2. Jaki był najlepszy spektakl, który widziałeś/aś w teatrze?



Muszę się tutaj spłonić ogniście czerwonym rumieńcem, gdyż do teatru chadzam bardzo rzadko i z tak niewielkiej liczby obejrzanych spektaklów bardzo trudno jest wybrać coś ,,ulubionego". Stale obiecuję sobie poprawę i nic z tego. Zawsze jest coś ,,ważniejszego" od rozwijania swojej wrażliwości i gustów teatralnych.



W tym przypadku może podam jakiś spektakl muzyczny względnie operę. ,,Upiór w operze" zrobił na mnie wielkie wrażenie. W najbliższym czasie wybieram się też na ,,Mamma Mię" (o której słyszałam wiele dobrego), więc może ona zajmie miejsce lidera. ;)

3. Która książka zaskoczyła Cię w pozytywnym znaczeniu tego słowa?



,,Pan Tadeusz". Myślałam, że nie przetrawię, a to taka cudowna lektura.



 4. Możesz zmienić jedną swoją cechę. Co to będzie i dlaczego?



Zmieniłabym w sobie całą masę rzeczy, ale tak najbardziej to chyba chciałabym być bardziej odważna i pewna siebie. W wielu sytuacjach bardzo mi tego brakuje, ale wierzę, że kiedyś posiądę tę cechę (#marzenia).




5. Twój narzeczony/Twoja narzeczona pozwala Ci zaprosić na wasz ślub pięć fikcyjnych bohaterów. Kto dołączy do listy i dlaczego?

Eeeech... To naprawdę trudna decyzja. Najchętniej zaprosiłabym cały tłum książkowych postaci, ale skoro pięć, to pięć. Na pewno wśród nich znalazłaby się nieoceniona Ania Shirley, czyli moja ruda druhna-bratnia dusza. Chętnie zaprosiłabym również Peetę Mellarka (choć jego obecność mogłaby spowodować moją ucieczkę spod ołtarza ;) ). Następna osoba to urocza złodziejka książek- Liesel (chyba nawet wiem, co dostałabym od niej w ślubnym prezencie). Liesel mogłaby wziąć ze sobą Maxa. Może ja także dostałabym od niego śliczną, ręcznie ilustrowaną książeczkę? Na moim przyjęciu nie mogłoby zabraknąć także mojej tolkienowskiej BFF- Eowiny. A skoro ją zapraszam, to zaproszenia nie mogę odmówić Faramirowi. Jak by to wyglądało? :)


6. Podaj nazwisko pisarza, którego styl najbardziej Ci się podoba.



Znowu się powtarzam. :)  Tym pisarzem jest pani Małgorzata Musierowicz, czyli moja czarodziejka słowa, która w swoich książkach potrafi stworzyć niezwykłą atmosferę ciepła i miłości. Kto jeszcze nie czytał, niech sięgnie po Jeżycjadę koniecznie. Tak miło jest sobie posiedzieć w ciepełku borejkowskiego zacisza przy Roosvelta 5.


7. Na jakim filmie ostatnio płakałaś/eś?


Jestem okropną beksą i beczę niemal na wszystkich oglądanych filmach. Ostatnio płakałam, oglądając ,,Nędzników" (piosenka Fantine i poruszająca końcowa scena). Tak swoją drogą to gorąco polecam wszystkim ten musical! Jest po prostu doskonały!


8. Możesz dostać talent do czegokolwiek (przykładowo malarski, aktorski, pisarski, itp.). Co wybierzesz i dlaczego?


Żaden z wymienionych. Muzyczny. Czuję w sobie tę nieodpartą chęć śpiewania, nad którą nieraz trudno mi zapanować (co odbija się na mojej rodzinie i przyjaciołach, którzy wyrażają ,,umiarkowany entuzjazm" wobec moich zapędów :) ).

9. Dostajesz czek na porządną sumę pieniędzy, ale musisz założyć własną działalność. Co to będzie?



Ogromniasta biblioteka, księgarnia albo wydawnictwo. Plusem tego ostatniego byłoby dawanie młodym, utalentowanym pisarzom szansy na rozwinięcie swojej literackiej kariery. Z drugiej strony przesiadywanie całymi godzinami, dniami i miesiącami we WŁASNEJ bibliotece musi być czymś niesamowitym.


10. Wrzuć zdjęcie/komiks/filmik - cokolwiek co ostatnio Cię rozbawiło.


Rozbawiło? Przeraziło? Zelektryzowało? Nie wiem, co ten filmik ze mną zrobił, ale na pewno nie obejrzałam go z obojętnością.


Ja wiem, że to też jest sztuka. Nie mogłam jednak powstrzymać się od śmiechu. To było takie... niespodziewane! Pani Ono, bardzo przepraszam!

A oto moje pytanka:
1. Jeśli miałabyś napisać książkę, to o czym?
2. Na myśl, o której z przeczytanych książek dostajesz dreszczy?
3. Z którym z książkowych bohaterów chciałabyś się zamienić?
4. Spektakl na podstawie której książki chciałabyś obejrzeć?
5. Jaka jest Twoja ulubiona piosenka?
6. Gdyby na świcie nie było książek, to...?
7. Którą z książek czytałaś najwięcej razy?
8. Wolisz oglądać filmy w kinie czy w domu?
9. Jakiego gatunku muzycznego nie możesz znieść? Dlaczego?
10. Gdybyś do końca życia miała wykonywać tylko JEDNĄ czynność, to co by to było?
11. Kino, teatr czy opera?


Nominuję, nominuję:




Czytaj dalej

,,Drzewo migdałowe"- drzewo przebaczenia

Są takie książki, które otwierają nam oczy i uwrażliwiają na ludzkie cierpienie. To dzięki nim dostrzegamy coś, czego wcześniej nie widzieliśmy albo, co gorsza, po prostu nie chcieliśmy widzieć. To takie nasze małe okna na świat, które czynią nas lepszymi ludźmi, nie skupiającymi się wyłącznie na własnych problemach. Jedną z takich książek jest ,,Drzewo migdałowe".

Ahmad Hamid wychowuje się w małej palestyńskiej wiosce. Jako dziecko jest niemym świadkiem ogromnego cierpienia własnego narodu. Żyje w ciągłym strachu przed przyszłością, która w każdym momencie może przynieść ból, wygnanie lub śmierć. Wychowuje się w środowisku nieufności i nienawiści, której gorzkie owoce odczuł na własnej skórze. Śmierć malutkiej siostry, przymusowe przesiedlenie oraz skazanie Baby na 14 lat więzienia odciskają na nim piętno. W bardzo młodym wieku musi stawić czoło wszystkim przeciwnościom losu i podjąć morderczo ciężką pracę, by utrzymać liczną rodzinę. Nieoczekiwanie furtką do lepszego świata okazuje się jego niezwykły talent matematyczny. Mimo sprzeciwu matki i wewnętrznego niepokoju (przecież jest Palestyńczykiem!) postanawia zawalczyć o swoją przyszłość. Zdaje sobie sprawę, że jego nieprzeciętny umysł może stać się narzędziem do odmienienia losu bliskich.

,,Drzewo migdałowe" to niezwykła opowieść o chłopcu, którego marzenia zaprowadziły na sam szczyt. O człowieku, który nigdy nie stracił nadziei na lepsze jutro zarówno dla siebie, jak i całego narodu palestyńskiego. Opowieść z historią w tle. Historią nie tak wcale odległą, a rozgrywającą się na naszych oczach. Tłem jest tutaj konflikt izraelsko-palestyński, który trwa już dziesiątki lat, pozbawił życia wiele setek tysięcy (jeśli nie milionów) ludzi, a jeszcze więcej pozbawił domu i rodziny. Cały spór podsycany jest nienawiścią obu stron, której doświadczali niemal wszyscy bohaterowie powieścin, a w których determinowała ona zupełnie różne postawy. Postawy przebaczenia, nadziei, strachu, goryczy czy też gorącej żądzy zemsty.

Nienawiść to karanie samego siebie.
Ta książka to opowieść nie tylko o nienawiści i wrogości, ale także o wartościach takich, jak miłość, przyjaźń i rodzina. To piękna historia przebaczenia, które jest możliwe, potrafi przemieniać zło w dobro, a także stać się solidnym fundamentem czegoś pięknego. ,,Drzewo migdałowe" mówi o dawaniu ludziom szansy i łamaniu schematów. To także sztandar nadziei i marzeń, które mogą się spełnić tylko wtedy, gdy naprawdę w nie uwierzymy.

,,Drzewo migdałowe" to nie tylko ważny temat, ale też mistrzowskie wykonanie. Język powieści jest barwny i ciekawy. Bardzo łatwo jest wciągnąć się w fabułę, co w moim przypadku okazało się zgubne. :) Poza tym wszystko, co zostało przedstawione w książce jest bardzo realistyczne. Doskonale zarysowane postacie, świetna fabuła i całkowita nieprzewidywalność. Oto ,,Drzewo migdałowe".

,,Drzewo migdałowe" głęboko mnie poruszyło. Podczas czytania zostałam dosłownie zalana przez uczucia. A raczej całą paletę uczuć, od przerażenia po wzruszenie i radość.Ta książka to doskonała słodko-gorzka opowieść, w której nie brakuje smutku, ale także nadziei. Oby ta nadzieja na lepszą przyszłość dotarła do wszystkich mieszkańców Izraela.




Za udostępnienie egzemplarza powieści serdecznie dziękuję Wydawnictwu SQN.



Czytaj dalej

,,Kochałam Tyberiusza", czyli o przeklętej miłości

O starożytnym Rzymie napisano już naprawdę wiele, a jednak mimo to nadal można znaleźć coś, o czym nie napisano ani słowa. Wiele pozostało zapomnianych słów, dni i postaci. Wiele wydarzeń umknęło , by pisarze, tacy jak Elizabeth Dored mogli je odszukać i odsłonić na nowo. ,,Kochałam Tyberiusza" to próba zmierzenia się z przeszłością, zmazania skazy, zagłuszenia niesprawiedliwego wiatru historii, którego echa słyszymy do dziś. Powieść wciąż budzi wiele kontrowersji i rozpala umysły czytelników na całym świecie, którzy szukają w niej prawdy o jednej z najbardziej tajemniczych postaci starożytnego Rzymu.

Książka jest właściwie swojego rodzaju pamiętnikiem cesarskiej córki- Julii. To bardzo szczera spowiedź, w której relacjonuje ona swoje życie od początku do końca bez żadnych niedomówień. Julia odsłania wszystkie swoje największe sekrety, cierpienia, radości i niepokoje. W swojej historii pokazuje życiową walkę między sercem a poczuciem rodowej odpowiedzialności. Między gorącym uczuciem a posłuszeństwem wobec wielkiego Augusta. Czytając, widzimy, jak Julia z młodej kobiety z wieloma marzeniami zamienia się w troskliwą, odpowiedzialną żonę i matkę, która musi wyrzec się dziewczęcej miłości i podążyć wyznaczoną jej drogą. Główna bohaterka zachwyca. Została przedstawiona jako piękna, mądra i dobra kobieta, która postanowiła walczyć o swoje szczęście. Cesarska córka w pełnym tego słowa znaczeniu. Kobieta z klasą, pełna godności i dostojeństwa, a przy tym bardzo czuła i wrażliwa.

,,Kochałam Tyberiusza" to wzruszające dzieło o wielkim uczuciu i oddaniu, które przetrwa wszelkie przeciwności losu i próbę czasu. Uczucia, które wciąż się zmienia, dojrzewa, ewaluuje z młodzieńczego zauroczenia w wielką miłość, którą przerwać może tylko śmierć.
Pod magnoliami stała ławka. Usiadłam cichutko i wsłuchiwałam się w swoje serce.
Tyberiusz... Tyberiusz... Tyberiusz- śpiewało serce, w końcu wzięłam patyk i pisałam jego imię wkoło ławki.
Mimo wielkiej miłości, jaką Julia darzyła Tyberiusza nie było jej dane go poślubić. Została wydana za kuzyna Marcellusa, a potem dużo od niej starszego przyjaciela ojca- Marka  Agryppę, przy którym dopiero odnalazła szczęście. Nie chciała ich poślubić, a mimo to nie ośmieliła się sprzeciwić woli ojca. Dopiero po tajemniczej śmierci swoich małżonków jej marzenie miało się ziścić. Resztę swojego życia miała spędzić u boku ukochanego Tyberiusza.  Życie napisało jednak inny scenariusz, zaopatrując go w zaskakujące zakończenie.
Przeklęta!
(...) Jestem przykuta do ostrych głazów Pandatarii, wiem, że za moimi plecami ręka ojca podnosi się do uderzenia.
,,Ojcze- szepczę- ojcze, spojrzyj na mnie."
Ta książka to nie tylko kusząca propozycja dla zafascynowanych starożytnym Rzymem, ale dla wszystkich, którzy choć przez chwile chcą się znaleźć w niezwykłym świecie Cesarstwa. Dla wszystkich, którzy chcą przenieść się do czasów wielkich miłości, namiętności, bogactwa, ale także intryg i podstępnych, politycznych gier. Cały ten świat został opisany przez Dored z niebywałą biegłością, z najmniejszymi szczegółami, które w wielu przypadkach odpowiadają prawdzie historycznej. Niesłychana jest także ilość wątków. Oprócz głównego- miłości, pojawiają się także takie, jak działalność Liwii Druzylli, czyli okrutnej Parki Losu.

 Ktoś kiedyś opowiadając mi o tej książce powiedział, że jest po prostu ,,poruszająca". Muszę przyznać, że miał rację. To tragiczna historia kobiety, która mimo wielkiej woli walki została skazana przez współczesnych na potępienie. A jej imię do dzisiaj jest przeklęte.
Czytaj dalej

Literackie miasteczko tag

Do tego tagu nominowała mnie wole książki, za co jestem jej ogromnie wdzięczna. 
Od razu bardzo mi się spodobał, bo ja wprost uwielbiam obsadzać ludzi w różnych rolach, nawet jeśli nie do końca im to odpowiada. :) Chętnie także znajdę różnym postaciom książkowym zajęcie w moim literackim miasteczku. 


1. Ratusz

Ratusz to miejsce kogoś, kto zarządza miastem, a więc potrzebna mi postać, która potrafi sprawować władzę. Trudno tu o lepszego kandydata niż Aragorn. Prawdziwy król. Mądry i szlachetny. I choć zdecydowanie nie należy do moich ulubionych bohaterów, to z pełnym zaufaniem mogę mu powierzyć władzę w moim miasteczku.




2. Sklep

To dopiero drugi punkt, a ja już się zacinam. No cóż... Nic mi nie przychodzi do głowy... Chociaż... Może Sanderus? Nie do końca uczciwy handlarz z ,,Krzyżaków"? Z braku innych kandydatów zostaje przyjęty, a że umie ludziom opchnąć niemal wszystko... ;) 


3. Zoo


W ZOO mógłby pracować Roger z ,,Pana Holmesa". Nie wiem, jakimi uczuciami darzył inne zwierzęta, ale bardzo kochał pszczoły. Pasowałaby tu także Dorotka- moja kochana bohaterka ,,Wnuczki do orzechów"- wielka miłośniczka przyrody i uczennica liceum ekologicznego.

Wiem natomiast, kto do pracy w ZOO się nie nadaje- ja. ;)
4. Klub

Nie ma pojęcia, co napisać. Czytałam bardzo mało ,,imprezowych" książek, więc może przekornie umiejscowię w klubie Nerona, bohatera ,,Qvo Vadis". Ten to się umiał ,,bawić". :D

A tak na poważnie, to duszą imprezowicza wydaje mi się być Michał Wierzbicki z książki Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk ,,110 ulic".

5. Kawiarnia
Ach ta kawiarnia! Rzadko napotykam się w książkach na postacie sympatyczne, towarzyskie i do tego jeszcze dobrze karmiące. Moją literacką kawiarenkę powierzam Maryli z Zielonego Wzgórza. Może niezbyt miłej i ciepłej w obejściu, ale za to z wielkim talentem kulinarnym!

6. Szkoła

Zdecydowanie Profesor Dmuchawiec, czyli (nie)zwyczajny nauczyciel.

7. Muzeum


Niech będzie Gimli. Oczywiście chodzi tu o Muzeum Geologiczne gdzieś pod ziemią albo najlepiej we wnętrzu góry.


Czy to nie jest twarz muzealnika?
8. Szpital

Prim w ,,Kosogłosie" z oddaniem pomagała rannym. Świetnie znała się na medycynie, więc praca pielęgniarki albo lekarki wydaje się być dla niej idealna.

9. Bank

Bankier z ,,Małego Księcia", czyli odpowiedni człowiek na odpowiednim miejscu.



Skoro umie liczyć gwiazdy, to pieniądze chyba też?

10. Księgarnia

Ignacy Borejko z mojej ulubionej serii (,,Jeżycjady") pasuje tutaj, jak nikt inny. Książkoznawca, bibliofil i miłośnik klasyki. Doskonałą osoba za bibliotecznym biurkiem.

11. Autobus, czyli kierowcy do kolejnych miasteczek. Do tagu nominuję autorów blogów:


CynamonKatieBooks
Sara Gray
Olivie Fray
Ruby
Julia Nowicka

Czekam na następne literackie miasteczka. Jeśli już takie stworzyliście, podsyłajcie linki. Jeśli nie, gorąco was do tego zachęcam. :)
Czytaj dalej

Oscarowy Tag książkowy




To była miłość od pierwszego wejrzenia. Odkąd pierwszy raz zobaczyłam ten Tag nie mogłam wyjść z podziwu. Marzyłam o tym, żeby go zrobić, z niecierpliwością czekałam aż ktoś mnie do zabawy zaprosi, a nawet w akcie desperacji postanowiłam na takowe zaproszenie nie czekać i wziąć sprawy we własne ręce. Ale potem... wpadłam na szaleńczy plan stworzenia Tolkienowskiego Tagu książkowego i zapomniałam o wszystkim innym. Łącznie z Oscarowym Tagiem Książkowym. Ale, że co się odwlecze, to nie uciecze, Tag sam mnie odnalazł. A konkretnie za sprawą Matyldy, spiritus movens, której jestem ogromnie wdzięczna za nominację.

Nagroda Akademii Filmowej, czyli Oscar dla najlepszej (póki co) książki wydanej w 2015 roku

Na szczęście nie mam z tym pytaniem problemu, ponieważ dotychczas przeczytałam tylko jedną książkę wydaną w tym roku, czyli ,,Pakt Piłsudski-Lenin", czyli kolejne kontrowersyjne dzieło pana Piotra Zychowicza. Chcąc- nie chcąc muszę uznać ją za najlepszą. :)
Wśród nowości jest taka książka, która na mnie czeka i po którą sięgnę tak czy inaczej. A jest nią biografia wielkiej indywidualności- ,,Simona. Opowieść o niezwyczajnym życiu Simony Kossak".

Oscar dla najlepszego aktora pierwszoplanowego, czyli Twój ulubiony główny bohater

Poproszę następne pytanie... Bardzo rzadko czytałam książki, których głównym bohaterem był mężczyzna. Jakby się tak zastanowić to mam dwa typy. 
Pierwszy to prawdziwa literacka ikona, czyli Sherlock Holmes. Bohater nietuzinkowy, niepokorny, inteligentny, powściągliwy, chłodny, elegancki i tajemniczy... A ponadto skrzypek, bokser, naukowiec- pasjonat i NARKOMAN, zakochany w kokainie.
Drugi to Santiago ze ,,Starego człowieka i morze", czyli człowiek doświadczony , wytrwały i silny. A do tego posiadający niezwykłą życiową mądrość. 

Oscar dla najlepszej aktorki pierwszoplanowej, czyli Twoja ulubiona główna bohaterka

W książkach bardzo lubię postacie kobiet silnych. Moja ulubiona bohaterka nie jest może sztandarowym przykładem takiej osoby, a jednak zaskarbiła sobie moją sympatię. Jest nią Elżbieta Bennet z ,,Dumy i uprzedzenia". Rozsądna, zdecydowana, inteligentna i czasem nieco ironiczna, a przy tym niepozbawiona uczuć i sentymentów. Moje całkowite przeciwieństwo, a jednak wydała mi się dziwnie bliska i przez cały czas czytania powieści nieustannie jej kibicowałam. 

Oscar dla najlepszego aktora drugoplanowego, czyli Twój ulubiony drugoplanowy bohater

Bezdyskusyjnie-Peeta Mellark. Wydaje mi się, że na tym blogu powiedziałam już o mojej fascynacji tą postacią wszystko, co miałam do powiedzenia, więc nie będę się powtarzać. 

Oscar dla najlepszej aktorki drugoplanowej, czyli Twoja ulubiona drugoplanowa bohaterka

No i co się tak na mnie patrzysz?
No i tutaj nie wiem, co powiedzieć. Niby tyle jest niezwykłych postaci kobiecych w książkach, a w tej chwili mam zupełną pustkę w głowie. Może Ida Borejko? A zwłaszcza jej najnowsza odsłona z ,,Wnuczki do orzechów" pod tytułem postrzelona wariatka po czterdziestce.

Oscar dla najlepszego filmu nieanglojęzycznego, czyli książka, na której tłumaczenie czekacie z niecierpliwością

Z przykrością muszę stwierdzić, że chyba takiej nie ma. :(

Oscar za najlepszy pełnometrażowy film animowany, czyli Wasza ulubiona powieść dla dzieci

Trudno mi wybrać jedną, bo jak dzieciństwo długie, tak wszystko się w nim zmieniało. Najpierw była chyba ,,Ania z Zielonego Wzgórza". A potem ,,Opowieści z Narnii". Między czasie pojawiały się także inne powieści, takie jak ,,Mała księżniczka" i ,,Mały lord" Frances H. Burnett oraz książki Edith Nesbit, ale żadna z nich nie mogła się równać z tamtymi dwoma.

Oscar za najlepszy krótkometrażowy film animowany, czyli Wasz ulubiony zbiór bajek dla dzieci

Bajek znaczy baśni? Tutaj nie mam żadnego dylematu. ,,Baśnie" Andersena były u mnie czytane każdego wieczoru, a moja miłość do nich trwa do dzisiaj.


Oscar za najlepszy montaż, czyli najlepiej wydana
(pod względem graficznym) książka

Bardzo podobają mi się filmowe okładki wszystkich części ,,Igrzysk śmierci". Są naprawdę przepiękne i takie wyraziste. Kiedy trzymam książkę w ręce, mam wprost wrażenie, że ogień pali moje dłonie.






Oscar za najlepszą muzykę filmową, czyli książka z muzyką w tle

 ,,Złodziejka książek". Gdy o niej pomyślę, słyszę dudy Hansa.

Oscar za najlepsze kostiumy, czyli najlepsza powieść historyczna

W swoim życiu przeczytałam naprawdę całe mnóstwo książek historycznych (i pseudohistorycznych), a i tak na najwyższym stopniu podium stać będzie ,,Pakt Ribbentrop-Beck", czyli książka, która całkowicie odmieniła mój światopogląd. Książka ,,bluźniercza", która zaprzecza niemal wszystkiemu, o czym uczymy się w szkołach. Wszystkim ją obsesyjnie polecam.

Oscar za najlepszą reżyserię, czyli Twój ulubiony autor/ulubiona autorka

Nie jest tajemnicą, że ulubioną autorką Kani Frani jest Małgorzata Musierowicz. ;)

Oscar za najlepszy scenariusz adaptowany, czyli Twoja ulubiona ekranizacja filmowa

Ta odpowiedź będzie niesamowicie nudna i przewidywalna. Nigdy nie przypuszczałam, że będę zmuszona powtarzać słowa wielu innych ludzi, ale cóż... ,,Władca pierścieni". Nie ma i chyba już nie będzie lepszej ekranizacji.


Oscar za najlepszy scenariusz oryginalny, czyli książka, którą chętnie zobaczysz na dużym ekranie

To, co powiem będzie odrobinę dziecinne, ale z największą chęcią zobaczyłabym wszystkie pozostałe części ,,Opowieści z Narnii" (łącznie z ,,Ostatnią Bitwą", której czytanie było czynnością traumatyczną i przybiło mnie na wiele długich godzin).

Oscar za najlepsze zdjęcia, czyli książka, w której pojawiają się zdjęcia i ilustracje

Mam wydanie ,,Hobbita" z takimi cudnymi ilustracjami, że nic nie może się im równać. Trudno w to uwierzyć, ale dodają czytaniu jeszcze więcej magii. Można powiedzieć, że w jednej książce czarodziej pióra spotkał się z czarodziejem pędzla.

Oscary honorowe i specjalne, czyli Twoja ulubiona książka uhonorowana nagrodą literacką

,,Zabić drozda", czyli książka nagrodzona nagrodą Pulitzera z początku bardzo przeze mnie dyskryminowana. Jako zadośćuczynienie przyznaję jej tego Oscara. :)

TADAAAAAM!

Tym samym kończę rozdanie nagród Akademii Książkowej. Przewodniczącym Kapituły była Kani Frania, która świetnie się przy tym Tagu ubawiła, ale i napociła się niemało.
Teraz czas podzielić się niewątpliwym szczęściem rozdawania książkowych Oscarów, czyli na nominacje. 
 Clevleen oraz wszystkich innych, którzy chcą się zabawić i przy okazji trochę się pomęczyć.

Czytaj dalej

Porządna dawka motywacji, czyli ,,Bóg zawsze znajdzie ci pracę".

Muszę się przyznać, że początkowo nie miałam ochoty czytać tej książki. Budziła we mnie skojarzenie nudnego poradnika, a że jestem z natury osobą niepokorną, nie zamierzałam w życiu trzymać się niczyich rad. A już tym bardziej podejrzanej Amerykanki, która swoją serią książek motywacyjnych opętała pół świata (a Polskę to już szczególnie). Gdy trwałam w pogardzie dla tego dzieła i ludzi, którzy szukają w nim spełnienia, ona sama ,,przyszła" do mojego domu. Więcej. Sama wpadła mi w ręce i w ten sposób zabrała kilka godzin z mojego życia. Czy żałuję? Absolutnie nie! Wprost przeciwnie. Wydaje mi się, że jeszcze nigdy przeczytanie książki nie było tak trafioną inwestycją na przyszłość. Dla mnie ,,Bóg zawsze znajdzie ci pracę" to taka lokata długoterminowa z bardzo wysokim oprocentowaniem, z której będę czerpała przez całe życie. Zaczynając od dzisiaj.

Do kogo jest adresowana ta książka? 
To książka dla tych, którzy przestali kochać to, co robią. 
I dla tych, którzy kochają to, co robią, ale pragną odnaleźć sens także w innych sferach życia.
(...) Dla tych, którzy zeszli z niegdyś obranej drogi, chwilowo albo bezpowrotnie.
(...)Dla tych, którzy-jak ja- czuli się kiedyś zagubieni i kluczyli krętą ścieżką, dopóki nie zaprowadziła ich w idealne miejsce
Słowem: dla nas wszystkich, którzy wciąż w życiu czegoś poszukujemy. Dla nas, którzy stale coś gubimy, tracimy, zdobywamy... Dla szczęśliwych i nieszczęśliwych, zgorzkniałych i pełnych radości, zniechęconych i zawsze gotowych do działania..

,,Bóg zawsze znajdzie ci pracę" to zbiór 50 niezwykłych lekcji na temat szukania spełnienia w życiu. Każda z nich składa się z wielu bardziej lub mniej zaskakujących historii, anegdot, wspomnień, doświadczeń i cennych cytatów. Tak właściwie to ta książka jest sama w sobie bardzo rozbudowaną złotą myślą, w której niemal każde zdanie, a nawet przecinek przedstawia pewną wartość. Prawdę o nas , o otaczających nas ludziach i świecie. Czego dotyczy większość historii? Ludzi, którzy postanowili zmieniać swoje życie, świat, otoczenie, a czasem i takich, którzy robili to od zawsze. Jak? Po prostu dobrze wykonując swoją pracę, dzieląc się z ludźmi tym, co w nich najlepsze: sercem, uśmiechem, radością, współczuciem czy zrozumieniem.

Nie chodzi o to, żeby być najlepszym, tylko żeby być najlepszym dla innych.
Przestań myśleć o tych, którzy ranią bliźnich i skup się na pomocnikach.
A jeszcze lepiej- bądź jednym z nich. 

Wiele osób boi się robić to, co kocha. Przyglądając się ludziom naokoło często widzimy takich, którzy są w swojej pracy nieszczęśliwi. Ale zamiast to zmienić pełni pretensji do siebie i innych wciąż narzekają. Co najdziwniejsze, często namawiają do nieprawidłowych wyborów swoje dzieci, uważając, że ich plany i aspiracje nie mogą się ziścić. Świat próbuje wmówić nam, że nie mamy szans robić tego, co kochamy. Regina Brett natomiast namawia nas do nieprzejmowania się całym światem, ale podążaniem za marzeniem. Wzięciem sprawy we własne ręce. Udowadnia, że jedyną rzeczą, która może pokrzyżować nam szyki jest strach przed ryzykiem i wypowiedzeniem własnych pragnień na głos. Jeśli będziemy iść wytrwale na przód to los doprowadzi nas do naszego idealnego miejsca. Każdy z nas takie ma.

W głębi duszy wiemy, kim jesteśmy.
Ale potrafimy wspaniale ukrywać swoje największe pasje.
Nie możesz słuchać krytyków. Świat jest ich pełen. Wydaje mi się, że są nimi ci sami ludzie, którzy zdradzili swoje marzenia i cierpią za każdym razem, kiedy ktoś inny pozostaje wierny własnym. 
,,Bóg zawsze znajdzie ci pracę" to książka pełna optymizmu i nadziei na przyszłość. Która każe działać i dodaje siły w podejmowaniu wyzwań, w realizacji marzeń. Pomaga odzyskać wiarę w siebie i własną pracę. Pokazuje, że wszyscy jesteśmy wspaniali i stworzeni do rzeczy niezwykłych, ale to nie są puste słowa. Podpiera je cała masa przykładów ludzi, którzy nie zawahali się działać i zmieniać. To wszystko pokazuje nam, że jeśli tylko chcemy, możemy rozpalić cały świat.

A na koniec- perełka:

jeśli próbujesz być kiepską wersją kogoś innego, nie będziesz najlepszą wersją samego siebie.
Jeżeli nie przeszkadzają ci nawiązania religijne i odrobina amerykańskiego entuzjazmu, sięgnij po tę książkę koniecznie! Bardzo krzepiąca. 

Czytaj dalej

Tolkienowski TAG książkowy!


Witajcie!
Dzisiaj zaprezentuję Wam TAG inspirowany twórczością Tolkiena ze szczególnym uwzględnieniem ,,Władcy Pierścieni". Dodam tylko, że sama go stworzyłam. Mam nadzieję, że się Wam spodoba. Gotowi? Zaczynamy.


1. DRUŻYNA PIERŚCIENIA, czyli ulubiona książkowa paczka przyjaciół

Moją ulubioną paczką przyjaciół są chyba bohaterowie kultowej serii Rafała Kosika, czyli Felix, Net i Nika. Po przeczytaniu niemal wszystkich książek cyklu czuję się członkiem tej drużyny. I muszę przyznać, że te postacie to dla mnie przyjaciele idealni. Troskliwi, pomocni, inteligentni, kreatywni i wciąż ratujący świat (a przynajmniej najbliższą okolicę)... Każdy jest inny, ale razem tworzą coś niezwykłego. Niezwykłe trio zarządzania kryzysowego. Razem z nimi przeżyłam wiele zatrważających przygód i przy okazji podszkoliłam się z tak nudnych dziedzin, jak informatyka czy robotyka. Bardzo mnie ta ,,znajomość" rozwinęła.


2. PIERŚCIEŃ, czyli ulubiona książka o władzy

Zdecydowanie ,,Folwark zwierzęcy". Bardzo trafnie przedstawia cały mechanizm działania władzy. Oczywiście tej totalitarnej, ale jakby się dokładniej przyjrzeć to pewne motywy działania można zaobserwować także w państwach demokratycznych (np. mleko i jabłka dla świń). Kiedy przeczytałam tę książkę byłam szczerze poruszona i co jakiś czas coś sobie z niej przypominam, zwłaszcza kiedy oglądam ,,Wiadomości".




3. BILBO BAGGINS- WŁAMYWACZ, czyli książka, która nieoczekiwanie wkradła się do mojego serca

,,Igrzyska śmierci". To było odkrycie roku i zarazem wielka niespodzianka. Przyznaję się: podchodziłam do tej powieści bardzo sceptycznie, a ona i tak zrobiła ze mną, co chciała. Zachwyciła mnie. Włamała się, ot co. :)






4. NAZGUL, czyli książka, która wzbudziła we mnie strach

,,Zdolny uczeń" Stephena Kinga, czyli minipowieść z książki ,,Cztery pory roku". Tak mnie przeraziła, że nie wiem, co mam napisać. Brrrr... Jak o niej pomyślę, to wstrząsają mną dreszcze. PRZERAŻAJĄCA.







5. SAM GAMGEE, czyli bohater, który mógłby zostać moim przyjacielem

Może Was to zdziwi, ale od zawsze, a konkretnie od II klasy podstawówki, chciałam być przyjaciółką Ani z Zielonego Wzgórza. Jest moją bratnią duszą. Nadal czuję ogromny sentyment do serii o słynnym rudzielcu, którą swojego czasu po prostu pochłonęłam. Ania to dla mnie przyjaciółka idealna. Mamy ze sobą tyle wspólnego, że aż wydaje mi się to trochę straszne. A jedna rzecz łączy nas najsilniej. Nieopanowana WYOBRAŹNIA.


6. EOWINA I FARAMIR, czyli ulubiona książkowa para

I tutaj trudno znaleźć mi jakiś przykład (a niby tyle miłości w książkach). No, niech tam. Napiszę coś zaskakującego. Oskar i Peggy Blue z ,,Oskara i Pani Róży". Kto mówi, że dzieci nie potrafią kochać? Potrafią! I niech się dorośli od nich uczą tej delikatności i dziecięcej ufności.


7. SAURON, czyli znienawidzona książkowa postać

Szybkie spojrzenie na półkę i już wiem. Liwia Druzylla z ,,Kochałam Tyberiusza". Wstrętny, wredny babsztyl... A najgorsze jest to, że żyła naprawdę!








8. GANDALF, czyli ulubiony pisarz-czarodziej

Tutaj niezmiennie moja odpowiedź będzie brzmieć: Małgorzata Musierowicz. Ukochana autorka książek, z którymi spędziłam wiele niezwykłych, ciepłych chwil... Przez tę Panią wciąż tęsknię do kuchni Borejków i odliczam dni do kolejnych premier jej powieści. Pani Małgosia podarowała mi (jakkolwiek to głupio brzmi) dużo miłości, dobroci, humoru. Tyle smutnych i przygnębiających dni zmieniła w radość! Tyle łez w śmiech! No po prostu prawdziwa czarodziejka!



9. GOLLUM, czyli bohater książki, któremu współczuję

Wiele jest takich postaci, ale tak najbardziej współczuję chyba temu mężczyźnie, który w Epilogu ,,Innego świata" szuka u Gustawa Herlinga Grudzińskiego zrozumienia i go nie znajduje... Całkiem zasłużenie (jak to możemy stwierdzić 70 lat później, najedzeni i w czasach pokoju), ale jednak serce pęka... Ludzie podczas wojny musieli podejmować naprawdę tragiczne decyzje. Wybierać między życiem swoim a bliźnich. Rozwiązywać dylematy moralne, które są niekiedy nie do rozwiązania...

10. HOBBITON, czyli moja książkowa ojczyzna
Jeżyce, Roosvelta 5. ;)









Do wypełnienia TAG-u ZAPRASZAM (jak ja nie cierpię słowa nominuję!):


Czytaj dalej