,,Kochałam Tyberiusza", czyli o przeklętej miłości

O starożytnym Rzymie napisano już naprawdę wiele, a jednak mimo to nadal można znaleźć coś, o czym nie napisano ani słowa. Wiele pozostało zapomnianych słów, dni i postaci. Wiele wydarzeń umknęło , by pisarze, tacy jak Elizabeth Dored mogli je odszukać i odsłonić na nowo. ,,Kochałam Tyberiusza" to próba zmierzenia się z przeszłością, zmazania skazy, zagłuszenia niesprawiedliwego wiatru historii, którego echa słyszymy do dziś. Powieść wciąż budzi wiele kontrowersji i rozpala umysły czytelników na całym świecie, którzy szukają w niej prawdy o jednej z najbardziej tajemniczych postaci starożytnego Rzymu.

Książka jest właściwie swojego rodzaju pamiętnikiem cesarskiej córki- Julii. To bardzo szczera spowiedź, w której relacjonuje ona swoje życie od początku do końca bez żadnych niedomówień. Julia odsłania wszystkie swoje największe sekrety, cierpienia, radości i niepokoje. W swojej historii pokazuje życiową walkę między sercem a poczuciem rodowej odpowiedzialności. Między gorącym uczuciem a posłuszeństwem wobec wielkiego Augusta. Czytając, widzimy, jak Julia z młodej kobiety z wieloma marzeniami zamienia się w troskliwą, odpowiedzialną żonę i matkę, która musi wyrzec się dziewczęcej miłości i podążyć wyznaczoną jej drogą. Główna bohaterka zachwyca. Została przedstawiona jako piękna, mądra i dobra kobieta, która postanowiła walczyć o swoje szczęście. Cesarska córka w pełnym tego słowa znaczeniu. Kobieta z klasą, pełna godności i dostojeństwa, a przy tym bardzo czuła i wrażliwa.

,,Kochałam Tyberiusza" to wzruszające dzieło o wielkim uczuciu i oddaniu, które przetrwa wszelkie przeciwności losu i próbę czasu. Uczucia, które wciąż się zmienia, dojrzewa, ewaluuje z młodzieńczego zauroczenia w wielką miłość, którą przerwać może tylko śmierć.
Pod magnoliami stała ławka. Usiadłam cichutko i wsłuchiwałam się w swoje serce.
Tyberiusz... Tyberiusz... Tyberiusz- śpiewało serce, w końcu wzięłam patyk i pisałam jego imię wkoło ławki.
Mimo wielkiej miłości, jaką Julia darzyła Tyberiusza nie było jej dane go poślubić. Została wydana za kuzyna Marcellusa, a potem dużo od niej starszego przyjaciela ojca- Marka  Agryppę, przy którym dopiero odnalazła szczęście. Nie chciała ich poślubić, a mimo to nie ośmieliła się sprzeciwić woli ojca. Dopiero po tajemniczej śmierci swoich małżonków jej marzenie miało się ziścić. Resztę swojego życia miała spędzić u boku ukochanego Tyberiusza.  Życie napisało jednak inny scenariusz, zaopatrując go w zaskakujące zakończenie.
Przeklęta!
(...) Jestem przykuta do ostrych głazów Pandatarii, wiem, że za moimi plecami ręka ojca podnosi się do uderzenia.
,,Ojcze- szepczę- ojcze, spojrzyj na mnie."
Ta książka to nie tylko kusząca propozycja dla zafascynowanych starożytnym Rzymem, ale dla wszystkich, którzy choć przez chwile chcą się znaleźć w niezwykłym świecie Cesarstwa. Dla wszystkich, którzy chcą przenieść się do czasów wielkich miłości, namiętności, bogactwa, ale także intryg i podstępnych, politycznych gier. Cały ten świat został opisany przez Dored z niebywałą biegłością, z najmniejszymi szczegółami, które w wielu przypadkach odpowiadają prawdzie historycznej. Niesłychana jest także ilość wątków. Oprócz głównego- miłości, pojawiają się także takie, jak działalność Liwii Druzylli, czyli okrutnej Parki Losu.

 Ktoś kiedyś opowiadając mi o tej książce powiedział, że jest po prostu ,,poruszająca". Muszę przyznać, że miał rację. To tragiczna historia kobiety, która mimo wielkiej woli walki została skazana przez współczesnych na potępienie. A jej imię do dzisiaj jest przeklęte.

10 komentarzy :

  1. O, ciekawa lektura - tak m się wydaje , po Twojej recenzji. Z pewnością sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja byłam zachwycona. Myślę, że Ci się spodoba. Po prostu piękna, poruszająca i ponadczasowa. W sam raz na melancholijne, jesienne wieczory. ;)

      Usuń
  2. Nie przekonuje mnie ta książka. Dlatego na razie za nią podziękuję.
    Pozdrawiam.
    Między Stronami

    OdpowiedzUsuń
  3. Widzę, że książka ta ma odpowiedni klimat. Może się na nią skuszę jesienią,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak sobie myślę, że gdybym miała ją przeczytać jeszcze raz, to chyba właśnie jesienią. Po prostu doskonale wpasowuje się w klimat jesiennych wieczorów. Mam nadzieję, że się spodoba. ;)

      Usuń
  4. Niezbyt ciągnie mnie do tej książki, właśnie ze względu na starożytny Rzym, ponieważ nie przepadam za takim klimatem. Może kiedyś się do niej przekonam ;)
    http://alejaczytelnika.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mówiąc też czułam nieprzejednaną niechęć do książek o tematyce antycznej. Do czasu przeczytania ,,Qvo Vadis", która to książka do dzisiaj widnieje na liście moich ulubionych powieści. Istne arcydzieło! To wtedy zachłysnęłam się starożytnym Rzymem. Moja fascynacja była jednym z powodów, dla których sięgnęłam po ,,Kochałam Tyberiusza".
      Gwarantuję, że jeśli przeczytasz tę książkę, to zakochasz się w starożytności. ;)

      Usuń
  5. Spodobał mi się klimat tej książki, starożytny Rzym i historia miłosna to coś dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam książki o starożytnym Rzymie i Grecji ;) Muszę koniecznie przeczytać
    Pozdrawiam!
    Blondie in Wonderland

    OdpowiedzUsuń
  7. Może kiedyś po nią sięgnę, kto wie.

    http://recenzandia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Za każdy, nawet najmniejszy, komentarz bardzo dziękuję. :)