Nie każdy może pisać książki!

Nagle wszystkich ogarnęła wielka mania pisania. Literackie zacięcie odnalazło w sobie wiele mniej lub bardziej znamienitych osobistości świata sportu, polityki, show biznesu, muzyki, filmu. Już od wejścia do księgarni witają nas idealnie przypudrowane, znane twarze. Każda z nich, jak głosi napis z przodu lub z tyłu pięknie oprawionego tomiska, ma nam do przekazania coś, czego wcześniej jeszcze nie powiedziała (swoją drogą, to niektórzy naprawdę musieli się natrudzić, zachowując coś jeszcze dla siebie z częstotliwością udzielania wywiadów średnio raz na miesiąc). W takich książkach często można znaleźć informacje, bez których nasze życie byłoby o wiele uboższe. Gdzie kto brał ślub, co je na śniadanie, jaką zupę lubił dzieciństwie, gdzie był a gdzie go jeszcze (niestety!) nie było, ile ma dzieci i co teraz robią (robią karierę oczywiście) itd. Słowem, wydają historie swojego życia, wspomnienia, rozmowy nafaszerowane zachęcającymi, odpowiednio obrobionymi zdjęciami. Zdradzają "sekrety", piszą "tylko szczerze", dzielą się radościami i smutkami sprzed kilku, kilkunastu lub kilkudziesięciu lat.

Co książka, to nowe zaskoczenie. Okazuje się, że niektóre postaci są ekspertami w sprawach sportu, żywienia, podróżowania, wychowywania dzieci czy nawet psychologii, chociaż wcześniej nie były wcale kojarzone z tymi dziedzinami życia. Pani X pisze, jak nie przesolić zupy, Pan Y pisze szczegółową instrukcję złapania autostopu. Ich mądrość życiowa i doświadczenie godne są pozazdroszczenia. Dziwne, ze tak długo ukrywali skarby swojej wiedzy...

I czy ktoś jeszcze uważa, ze książka powinna powstawać z natchnienia? Z pragnienia ubogacania ludzi, a nie bogacenia się? Z chęci dzielenia się tym, co w nas najbardziej wartościowe i piękne? Wiem, że może moje spojrzenie na sprawę jest zbyt naiwne. Albo przestarzałe. Na pewno takie właśnie jest.

W sumie to, co się dzieje to nie do końca wina tych ludzi, którzy piszą "coś takiego". Raczej tych, którzy to kupują. Jest popyt na ten rodzaj literatury, biznes się kręci, nakład schodzi w kilka tygodni, potrzebny jest dodruk. Ludzi widocznie kręci zaglądanie komuś do garnka, o ile ten ktoś nosi odpowiednie nazwisko. Pisać, nie umierać.

Wiesław Myśliwski na jednym ze swoich spotkań autorskich powiedział, że każdy twórca powinien się zastanowić, czy jego dzieło jest warte ścięcia tej sosny, która posłuży do wyprodukowania papieru na książkę. Myślę, że wielu współczesnych pisarzy i pisarczyków powinno poważnie rozważyć tę kwestię.


Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Za każdy, nawet najmniejszy, komentarz bardzo dziękuję. :)