Książniczka

Tolkienowski TAG książkowy!

12:01


Witajcie!
Dzisiaj zaprezentuję Wam TAG inspirowany twórczością Tolkiena ze szczególnym uwzględnieniem ,,Władcy Pierścieni". Dodam tylko, że sama go stworzyłam. Mam nadzieję, że się Wam spodoba. Gotowi? Zaczynamy.


1. DRUŻYNA PIERŚCIENIA, czyli ulubiona książkowa paczka przyjaciół

Moją ulubioną paczką przyjaciół są chyba bohaterowie kultowej serii Rafała Kosika, czyli Felix, Net i Nika. Po przeczytaniu niemal wszystkich książek cyklu czuję się członkiem tej drużyny. I muszę przyznać, że te postacie to dla mnie przyjaciele idealni. Troskliwi, pomocni, inteligentni, kreatywni i wciąż ratujący świat (a przynajmniej najbliższą okolicę)... Każdy jest inny, ale razem tworzą coś niezwykłego. Niezwykłe trio zarządzania kryzysowego. Razem z nimi przeżyłam wiele zatrważających przygód i przy okazji podszkoliłam się z tak nudnych dziedzin, jak informatyka czy robotyka. Bardzo mnie ta ,,znajomość" rozwinęła.


2. PIERŚCIEŃ, czyli ulubiona książka o władzy

Zdecydowanie ,,Folwark zwierzęcy". Bardzo trafnie przedstawia cały mechanizm działania władzy. Oczywiście tej totalitarnej, ale jakby się dokładniej przyjrzeć to pewne motywy działania można zaobserwować także w państwach demokratycznych (np. mleko i jabłka dla świń). Kiedy przeczytałam tę książkę byłam szczerze poruszona i co jakiś czas coś sobie z niej przypominam, zwłaszcza kiedy oglądam ,,Wiadomości".




3. BILBO BAGGINS- WŁAMYWACZ, czyli książka, która nieoczekiwanie wkradła się do mojego serca

,,Igrzyska śmierci". To było odkrycie roku i zarazem wielka niespodzianka. Przyznaję się: podchodziłam do tej powieści bardzo sceptycznie, a ona i tak zrobiła ze mną, co chciała. Zachwyciła mnie. Włamała się, ot co. :)






4. NAZGUL, czyli książka, która wzbudziła we mnie strach

,,Zdolny uczeń" Stephena Kinga, czyli minipowieść z książki ,,Cztery pory roku". Tak mnie przeraziła, że nie wiem, co mam napisać. Brrrr... Jak o niej pomyślę, to wstrząsają mną dreszcze. PRZERAŻAJĄCA.







5. SAM GAMGEE, czyli bohater, który mógłby zostać moim przyjacielem

Może Was to zdziwi, ale od zawsze, a konkretnie od II klasy podstawówki, chciałam być przyjaciółką Ani z Zielonego Wzgórza. Jest moją bratnią duszą. Nadal czuję ogromny sentyment do serii o słynnym rudzielcu, którą swojego czasu po prostu pochłonęłam. Ania to dla mnie przyjaciółka idealna. Mamy ze sobą tyle wspólnego, że aż wydaje mi się to trochę straszne. A jedna rzecz łączy nas najsilniej. Nieopanowana WYOBRAŹNIA.


6. EOWINA I FARAMIR, czyli ulubiona książkowa para

I tutaj trudno znaleźć mi jakiś przykład (a niby tyle miłości w książkach). No, niech tam. Napiszę coś zaskakującego. Oskar i Peggy Blue z ,,Oskara i Pani Róży". Kto mówi, że dzieci nie potrafią kochać? Potrafią! I niech się dorośli od nich uczą tej delikatności i dziecięcej ufności.


7. SAURON, czyli znienawidzona książkowa postać

Szybkie spojrzenie na półkę i już wiem. Liwia Druzylla z ,,Kochałam Tyberiusza". Wstrętny, wredny babsztyl... A najgorsze jest to, że żyła naprawdę!








8. GANDALF, czyli ulubiony pisarz-czarodziej

Tutaj niezmiennie moja odpowiedź będzie brzmieć: Małgorzata Musierowicz. Ukochana autorka książek, z którymi spędziłam wiele niezwykłych, ciepłych chwil... Przez tę Panią wciąż tęsknię do kuchni Borejków i odliczam dni do kolejnych premier jej powieści. Pani Małgosia podarowała mi (jakkolwiek to głupio brzmi) dużo miłości, dobroci, humoru. Tyle smutnych i przygnębiających dni zmieniła w radość! Tyle łez w śmiech! No po prostu prawdziwa czarodziejka!



9. GOLLUM, czyli bohater książki, któremu współczuję

Wiele jest takich postaci, ale tak najbardziej współczuję chyba temu mężczyźnie, który w Epilogu ,,Innego świata" szuka u Gustawa Herlinga Grudzińskiego zrozumienia i go nie znajduje... Całkiem zasłużenie (jak to możemy stwierdzić 70 lat później, najedzeni i w czasach pokoju), ale jednak serce pęka... Ludzie podczas wojny musieli podejmować naprawdę tragiczne decyzje. Wybierać między życiem swoim a bliźnich. Rozwiązywać dylematy moralne, które są niekiedy nie do rozwiązania...

10. HOBBITON, czyli moja książkowa ojczyzna
Jeżyce, Roosvelta 5. ;)









Do wypełnienia TAG-u ZAPRASZAM (jak ja nie cierpię słowa nominuję!):


IGRZYSKA

,,I niech los zawsze wam sprzyja"- recenzja ,,Igrzysk Śmierci"

14:50

Jak mogłabym określić ,,Igrzyska Śmierci"? Chyba tylko jako książkę, która skutecznie zawładnęła wszystkimi młodymi (i nie tylko) umysłami na całym świecie. I chociaż zwykle z przekory ignoruję powieści, nad którymi rozpływają się nastolatki, to tym razem nie mam się do czego przyczepić. Nie jest to dzieło z cyklu lukrowanych historyjek . Brak tam rażącej naiwności i chęci ,,czarowania" rzeczywistości. Wręcz przeciwnie, książka ma w sobie nutę rozgoryczenia. Dużo w niej bólu i cierpienia, ale też (a jakże!) miłości, przyjaźni i poświęcania. To niesamowicie smakowity bestseller, który został nim w pełni zasłużenie.
 
Akcja powieści S.Collins rozgrywa się na terenie państwa Panem, powstałego na gruzach Ameryki Północnej. Kraj składa się z bogatego Kapitolu i biednych dystryktów, które są przez niego wyzyskiwane.W konsekwencji krwawo stłumionego powstania organizowane są Głodowe Igrzyska, w których w charakterze krwawej daniny biorą udział chłopak i dziewczyna z każdego regionu. Los chciał, że na arenę z Dwunastki zostali posłani: Peeta i Kastniss. Podczas Igrzysk są zmuszeni do podejmowania tragicznych wyborów i działania niezgodnego z własnym sumieniem. Łamania zasad i deptania ideałów. Zwycięzca może być tylko jeden...
 ,,Igrzyska śmierci'' to jedna z najbardziej uzależniających książek. Wprost nie można się od niej oderwać, zwłaszcza kiedy zostanie się już wchłoniętym w świat rozgrywanej, tragicznej gry. Szczególnie zachwyca szybka akcja i brak zbędnych opisów czy rozważań. Czyta się prosto i naprawdę trudno stracić wątek. 
W dziele widać kunszt autorki i jej doświadczenie w pisaniu tego rodzaju powieści. Collins potrafi zbudować napięcie i zainteresować czytelnika, który sam wkrótce staje się trybutem i postanawia walczyć. Lektura wiąże się z silnymi emocjami: od wściekłości po radość, od nienawiści po miłość. Mimo licznych zwrotów akcji, zakończenie jest jednak bardzo przewidywalne (choć całkiem miłe dla czytelnika, który bardzo się do bohaterów przywiązał).
 ,,Igrzyska'' to jedna z niewielu książek, które razem z ciekawą treścią przekazują ważne przesłanie. Zdawałoby się dalekie, totalitarne, barbarzyńskie Panem w rzeczywistości mało różni się od świata, w którym przyszło nam żyć.Powieść pokazuje, jak bardzo ludzie lubią zacierać granice fikcji i rzeczywistości (reality show!). Jak bardzo bawi ich ludzka śmierć i jak są spragnieni przemocy, krwi... Słowem: bezwzględnego widowiska, podczas którego mogą śmiać się z innych i napawać się widokiem ich cierpienia. Starożytni wołali:,,Chleba i igrzysk!''. Nam wystarczą same igrzyska.
 Powieść pije również do naszej obojętności.Jesteśmy Kapitolińczykami, których nie obchodzi los ludzi uciemiężonych, pracujących dla nich mieszkańców dystryktów.Nie dbamy o los innych, ale jedynie o własną wygodę. Nie obchodzą nas ludzie pracujący na wielkich plantacjach i w chińskich fabrykach. Nie interesują nas problemy ludzi z najbiedniejszych zakątków świata, bo MY mamy, co jeść, MY cieszymy się pokojem, MY mamy prawo do nauki i rozrywki, MY... Współczesny świat woli odwrócić od tych wszystkich problemów wzrok i cieszyć się własnym szczęściem, bogactwem, dobrobytem...
,,Igrzyska" to również książka o władzy, która skazuje ludzi na cierpienie, zniewala ich i zamyka usta. A przecież jest jeszcze wiele takich państw na świecie, które działają na tych samych zasadach i polegają na tych samych środkach, co Kapitol, łamiąc przy tym prawa człowieka, pozbawiając ludzi godności i wolności.
,,Igrzyska śmierci'' są niezaprzeczalnie jednym z najlepszych dzieł swego gatunku.Szkoda tylko, że niektórzy porównują ją do głupawej sagi o wampirach...

film

Cudowny ,,Mały Książę", czyli byłam w kinie...

20:54

Na początku był zwiastun. Moim zdaniem- cudowny, piękny, magiczny..., ale za to nie pozostawiający złudzeń. Historia Małego Księcia ulegnie wielu modyfikacjom, które już nieraz zwiodły nawet najbardziej obiecujące produkcje. Jako osoba, kochająca prostotę i oczekująca od ekranizacji wiernego oddania fabuły, zaczęłam wątpić i zastanawiać się czy warto poświęcać swój czas i pieniądze na TAKIEGO Małego Księcia, który może okazać się zupełnie inny od swojego książkowego odpowiednika? Czy może warto sobie najzwyczajniej w świecie odpuścić? Zaryzykowałam. Poszłam, obejrzałam i zakochałam się.



Główną bohaterką naszej filmowej historii jest dziewięcioletnia dziewczynka, wobec której mama postawiła wielkie wymagania i której dzieciństwo zostało zaplanowane co do minuty tak, aby wyrósł z niej ,,wspaniały dorosły". Kiedy jednak obie panie zmieniają miejsce zamieszkania do życia Małej wdziera się element chaosu, odrobina szaleństwa, radość... Słowem przyjaciel, który wywraca wszystko do góry nogami. Jest nim sędziwy, zwariowany lotnik (tak, TEN lotnik, patrz: książka), który zaczyna opowiadać dziewczynce niezwykłą historię, która przydarzyła mu się, gdy niegdyś rozbił się na Saharze. Historię Małego Księcia. Tak więc wydarzenia z przeszłości przeplatają się z tymi teraźniejszymi aż do momentu, kiedy dziewczynka dowiaduje się smutnego zakończenia opowieści. I wtedy ogarnia ją wielkie rozczarowanie. Czuje się przez przyjaciela oszukana i przestaje wierzyć, że wieczorami, patrząc w niebo, pilot słyszy śmiech Małego Księcia. Mała powraca do swojego normalnego życia pełnego wymagań i oczekiwań. Wszystko zmienia się, gdy stary lotnik trafia do szpitala. Dziewczynka postanawia wtedy odnaleźć Małego Księcia. W ogrodzie pilota wsiada do samolotu i niebawem trafia na ciemną i smutną planetę dorosłych, na której Próżny okazuje się policjantem, a Bankier bogatym Biznesmenem. Przypadkiem natyka się na młodego człowieka, którego praca polega na przeczyszczaniu kominów (analogia do wulkanów). Okazuje się nim Mały Książę, który nazywa się teraz Pan Książę i dawno już zapomniał o tym, iż był kiedyś dzieckiem (delikatnie mówiąc: ktoś mu w tym pomógł). Dziewczynka odmienia tę planetę, uwalniając gwiazdy, które według dorosłych ,,mogą zostać lepiej wykorzystane", przypomina Księciu o Jego Róży i pomaga powrócić na asteroidę. Kiedy wraca już na swoją planetę, godzi się z przyjacielem, a po jego śmierci ogląda z mamą niebo, z którego dochodzą ją odgłosy śmiechu... Małego Księcia i lotnika.





,,Mały Książę" to cudna, wzruszająca animacja. Bardzo symboliczna. To naprawdę wielka sztuka dokonać znacznych modyfikacji i zachować niezwykły klimat. Film pokazuje świat dorosłych w krzywym zwierciadle. Niby jest on taki przemyślany i idealny,ale nie ma w nim miejsca na dziecięce marzenia, a dorosły zdrowy rozsądek przekracza nieraz granice absurdu. Poza tym jest to swoista interpretacja ,,Małego Księcia", która pokazuje, że Próżni, Bankierzy, Pijacy i Królowie są wśród nas. Że są to typy ludzi, które nas otaczają, a Antoine de Saint-Exupery w swoim niezwykłym dziele przedstawił otaczającą nas rzeczywistość. ,,Mały Książę" to opowieść o przyjaźni i o tym, że nie możemy zapominać o naszym dzieciństwie.  Marzeniach, snach i o naszej Róży. Musimy to wszystko przechowywać w sobie i nie tracić dziecięcej radości i świeżości.


 Nie ma nic złego w dorastaniu. Ważne,  aby nie zapomnieć, że kiedyś się było dzieckiem.


Jane Austen

Recenzja ,,Dumy i uprzedzenia", czyli klasyka wciąż zachwyca!

11:46

Jest prawdą powszechnie znaną, że samotnemu a bogatemu mężczyźnie brak do szczęścia tylko żony.
Oto pierwsze zdanie ,,Dumy i uprzedzenia", książki, która na zawsze weszła do kanonu literatury pięknej. Zdanie doskonałe. Wymowne i nadające powieści odpowiednie znaczenie, określające jej kierunek. A o czym może mówić jedna z najpiękniejszych książek na świecie, jeśli nie o miłości?


Rzecz dzieje się w realiach dosyć nam odległych. Angielska prowincja, przełom XVIII i XIX wieku. Niezbyt bogaci państwo Bennetowie mają problem- pięć dorosłych córek, które trzeba za wszelką cenę dobrze wydać za mąż, gdyż ich majątek po śmierci ojca ma przejść w ręce kuzyna. Nagle pojawia się nadzieja. Do sąsiedztwa sprowadza się młody człowiek, pan Bingley, niezwykle majętny, wykształcony i przystojny, któremu od razu wpada w oko najstarsza córka Bennetów- Jane. Razem z nim do Netherfield przybywa jego przyjaciel- człowiek mrukliwy, gburowaty, zarozumiały i cyniczny, który nie budzi w nikim choćby krztyny sympatii. Gdy sytuacja zdaje się stabilizować, wszystko nagle się komplikuje. Pan Bingley w pośpiechu opuszcza Netherfield, zrozpaczona Jane wyrusza do Londynu, Elżbieta dwa razy odrzuca zaręczyny, a najbardziej lekkomyślna z sióstr- Lizzy, ucieka z młodym mężczyzną o niezbyt ciekawym życiorysie, ale za to czarującym sposobie bycia...

,,Duma i uprzedzenie" to doskonałe studium ludzkich osobowości i charakterów. To książka o różnych typach ludzi: rozważnych, lekkomyślnych, interesownych, naiwnych, dumnych... Powieść doskonale pokazuje, jak łatwo ulegamy stereotypom, oceniamy kogoś, z góry spisując go na straty i nie dajemy mu szansy na zrehabilitowanie się. I choć czasy się zmieniają, to niewątpliwie nie zmieniają się ludzie, którzy zarówno wtedy, jak i dziś mają skłonność do obgadywania, hipokryzji i braku szczerości. Nie zmieniają się także problemy z jakimi się borykamy. Każdy z nas nieraz zadaje sobie to niezwykle trudne pytanie: Rozum czy serce? Rozsądek czy intuicja? Miłość czy poczucie obowiązku wobec swojej rodziny? Powieść pokazuje, że miłość to tak właściwie walka z samym sobą, z własnymi wątpliwościami i oczekiwaniami. ,,Duma i uprzedzenie" to książka, która mimo tak odległej rzeczywistości, jaką przedstawia wydaje się być blisko naszych problemów i rozterek. To książka, która wyśmiewa zachowania ludzi, ich przyzwyczajenia i wady. Wśród osób, którym na kartach książki najbardziej ,,się dostało" jest pani Bennet (według mnie symbol zakłamania, hipokryzji i ignorancji) oraz pastor Collins- człowiek niezwykle egocentryczny, egzaltowany i głęboko przeświadczony o własnej wyższości.

kadr z filmu ,,Duma i uprzedzenie"


Kiedy człowiek sięga po klasykę, czuje niepokój, że to, co zachwyciło miliony, wcale mu się nie spodoba, że przyniesie tylko rozczarowanie. ,,Duma i uprzedzenie" to książka, która zasłużyła na miano arcydzieła w całej swojej prostocie. Od pierwszych stron można wyczuć niezwykły klimat angielskiej prowincji, zainteresować się sprawami bohaterów, wejść w skomplikowane powiązania i zależności. To wszystko sprawia, że cofamy się w czasie, przenosimy się z naszych domów do Anglii pełnej absurdów, humoru, ale także ciepła i miłości. Patrzymy, podglądamy przez dziurkę od klucza i wsłuchujemy się w słowa naszych bohaterów. I nagle zauważamy, że od wieków wiele spraw pozostało niezmiennych.

Nominacja LBA

14:56

Pierwszy raz w czasie mojej ,,blogowej kariery" zostałam nominowana do LBA. Jeszcze wczoraj byłam tym faktem szczerze zszokowana, dzisiaj- już tylko podekscytowana. Serdecznie dziękuję za nominację, Yelle

Na początku, dla tych, którzy nie bardzo się orientują, o co chodzi, krótkie wyjaśnienie:

„Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę”. Po przyjęciu LBA należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował. Obowiązkiem jest też wklejenie znaku LBA do wpisu.”
Nie ma co zwlekać, pora brać się do roboty. START!
 

1. Jaka jest twoja ulubiona książka?

Zawsze mam z tym pytaniem problem, bo im więcej czytam, tym więcej znajduję wyjątkowych książek, które wydają mi się absolutnie jedyne w swoim rodzaju. Nie mam jednej, jedynej, najlepszej książki, ale kilka, między które rozdzieliłam moje serce. Każda z nich jest cudowna, ale zachwyca pod innym aspektem. Wśród tych książek złotymi zgłoskami zapisała się ,,Złodziejka książek"- nietuzinkowa, rozdzierająca, poruszająca. Są także ,,Igrzyska śmierci", ,,Zabić drozda" (tę książkę początkowo z góry spisałam na straty). Na liście best of the best jest także kilka niezwykle ciepłych książek pani Musierowicz, ,,Władca pierścieni" i dla równowagi ,,Pakt Ribbentrop-Beck".
 
2. Jaki jest twój ulubiony film?

Jestem zakochana w bajkach Disneya'a. Kocham, uwielbiam, mogę oglądać w nieskończoność. Taka już jestem ,,niedojrzała". ,,Zaplątani" to dla mnie mistrzostwo. Kiedy byłam mała oglądałam na okrągło ,,Małą syrenkę", ,,Piękną i bestię", ,,101 dalmatyńczyków". Poza tym uwielbiam oglądać wszelkie ,,smuty" (i potem beczeć po nocach ;) ). Filmy poruszające i ściskające za serce. Wśród tych prym wiedzie chyba ,,Chłopiec w pasiastej piżamie"- dla mnie absolutnie wyjątkowy. 

3. Gdzie najbardziej lubisz czytać?

Nie gra to dla mnie większej roli, ale naj naj najbardziej to we własnym pokoju na łóżku z poduszką pod głową. Najlepiej jest wtedy, kiedy na zewnątrz pada deszcz albo szaleje śnieżyca.

4. Posiadasz jakąś życiową pasję?

Całe mnóstwo. Oprócz czytania, uwielbiam śpiewać, recytować, grać (chciałabym w przyszłości występować na scenie). Poza tym dużo podróżuję. Kocham zwiedzać, podziwiać i się męczyć. ;) Poznaję innych ludzi, obce kultury, wyznania, ciekawe historie i tradycje. W przyszłości wybieram się w podróż dookoła świata. Choćby autostopem!

5. Lewitacja czy niewidzialność?

Zdecydowanie lewitacja. Bujanie w obłokach to coś dla mnie!

6. Masz jakiś ulubiony zespół muzyczny?

Lubię stare zespoły. The Beatels, The Rolling Stones, Oasis... Z polskich bardzo lubię słuchać Curly Heads.

7. Jaka jest twoja ulubiona pora roku i gdzie lubisz ją spędzać?

WIOSNA. To najcudowniejsza pora roku na całym świecie. Lubię ją spędzać na podwórku. Na spacerze, na rowerze...

8. Masz jakiegoś ukochanego mężczyznę z książki?

Peetę Mellarka. Troskliwy, delikatny, idealny... ;)

9. Posiadasz jakieś zwierzątko?

Niestety nie, ale stale prowadzę rozmowy w tej sprawie. Mam nadzieję, że uda mi się wybłagać jakiegoś zwierzaczka. 

10. Księgarnia internetowa czy tradycyjna?

Zdecydowanie tradycyjna! Lubię książki gładzić, dotykać ich okładki, a nawet je ... wąchać!

11. Co mógłbyś/mogłabyś jeść codziennie?

Pizzę. 


Moje pytania:
  1.  Gdybyś miał/a przeczytać w życiu tylko jedną książkę, to którą?
  2. Jacy bohaterowie książek budzą Twoją największą sympatię (niepokorni, mili, cisi, odważni, nietuzinkowi itp.)?
  3. Jak najbardziej lubisz czytać: szybko czy wolno?
  4. Dokąd wybrał(a)byś się w swoją wymarzoną, literacką podróż?
  5. Jakiego gatunku książek nie lubisz?
  6. Jaki jest Twój ulubiony pisarz?
  7. Kto zaszczepił w Tobie pasję czytania? 
  8. Jaka jest najgorsza książka, jaką czytałaś/eś?
  9. Jaka jest Twoja ulubiona bajka z dzieciństwa?
  10. Jaki jest Twój ulubiony książkowy cytat?
  11. Za co kochasz książki? 


Nominuję:











 

Książniczka

,,Pan Holmes", czyli Sherlock Holmes powraca!

13:57

,,Pan Holmes" to spełnienie marzeń wszystkich fanów najsłynniejszego detektywa na świecie. I chociaż napisana w zupełnie inny sposób (bo przez innego autora) i skupiona na głęboko ukrytych emocjach, uczuciach i świecie wewnętrznych przeżyć, potrafi zaintrygować.

Holmesa poznajemy jako sędziwego, ponad dziewięćdziesięcioletniego człowieka, który wycofał się już ze ścieżki światowej kariery, choć nadal nie przestaje cieszyć się zainteresowaniem ludzi. Wiedzie spokojne życie na prowincji wraz ze swoją gospodynią i jej synem, Rogerem, którego darzy wielką sympatią i szacunkiem. Większość swojego czasu poświęca... pszczołom! Tak, słynny Sherlock Holmes porzucił fascynującą pracę detektywa, by całą swoją energię zużywać na doglądaniu małych, pracowitych stworzeń, które dziwnym trafem stały się jego życiem. Hobby, pochłaniającym bez reszty.

Książka nie jest pisana w jednym czasie, ale składa się z trzech odrębnych, na pierwszy rzut oka nie związanych ze sobą członów. Pierwszy to odległą przeszłość. Historia pewnej sprawy, którą Holmes rozwiązywał, zamieszkując jeszcze na Baker Street. Sprawa pewnej tajemniczej, niezwykłej kobiety, która na zawsze pozostała w jego pamięci. Druga to przeszłość całkiem bliska. Podróż do Japonii i spotkanie z pewnym japońskim dżentelmenem, który udając zainteresowanie pszczołami i pszczelim mleczkiem zwabia Holmesa do swojego domu. Próbuje odnaleźć zagubiony wątek z przeszłości i rozwikłać dręczącą go tajemnicę. Rzucić światło na pewien sekret, który nie daje mu spokoju. Ostatni człon to teraźniejszość. Przyjaźń Holmesa z chłopcem i pewne nieoczekiwane, tragiczne zdarzenie, które wywraca jego życie do góry nogami, zmusza do refleksji, zastanowienia nad sobą i własnym życiem i powrotu do zdarzeń przeszłości.

Jaki jest Sherlock? Cechy charakteru, które można było zauważyć podczas lektury książek Arthura Conan Doyle'a, zostały jeszcze dodatkowo uwypuklone. Przez to powstał dramatyczny, wyraźny obraz chłodnego, zgorzkniałego człowieka, brzydzącego się uczuciami oraz niezdolnego do ich okazywania. Człowieka szalenie samotnego, pogubionego, twardego, podchodzącego do życia zupełnie bez emocji, który nie płacze nawet po śmierci swojego najbliższego przyjaciela. Ta przerażająca trochę charakterystyka studzi w nas podziw dla tego człowieka, który wydawał się ideałem: mądrym i inteligentnym,a w rzeczywistości okazał się kimś, kto nie potrafi współczuć i kochać (no może z jednym wyjątkiem)...

,,Pan Holmes" to książka pełna subtelności. Delikatna i poruszająca. Niezwykle klimatyczna. Czytelnik jest przenoszony z miejsca na miejsce. Z chłodnego wybrzeża Wielkiej Brytanii do Japonii, a potem znów do Londynu i Kensington Gardens. Nie jest to książka idealna, żadne arcydzieło, ale zasługuje na uwagę ze względu na niespotykany schemat, według którego jest napisana i intrygującą formę.
To opowieść, której motywem przewodnim są właśnie pszczoły. To one zmieniły życie Holmesa i stały się dla niego symbolem czegoś nieuchwytnego. Wszystkie historie łączą się w spójną całość, niczym elementy zagmatwanej układanki. Łączą się w mozaikę ludzkich uczuć.

Książniczka

,,Władca Pierścieni"- dzieło geniuszu

14:09

Zabranie się do przeczytania ,,Władcy Pierścieni" zajęło mi sporo czasu. Opasłe tomisko, stojące na półce, odstraszało mnie swoim dziwnym majestatem, dostojeństwem, powagą. Nie wiem dlaczego, ale czasem odczuwam lęk przed czytaniem "klasyki". Czegoś określanego jako ,,arcydzieło literatury światowej". Bo jaką mam pewność, że to, co niewątpliwie zauroczyło wiele milionów ludzi na całym świecie (o czym świadczy fakt, że postanowili wydać na to dzieło pieniądze i spędzić wiele godzin na jego przeczytanie), zauroczy także mnie? Czy poznam się na tej książce? Zauważę jej ważność, doniosłość? Czy nie będę potrafiła się od niej oderwać czy też może odłożę ją po pierwszym rozdziale po czym spokojnie skonsumuję obiad? Czy okażę się laikiem i ignorantem, który nie dorósł jeszcze do przeczytania ,,Władcy"? Czy (nie pierwszy raz) rozczaruję się gustem zafascynowanych pokoleń?



Zacznę od końca. Od opinii. Nie rozczarowałam się, mimo iż nie byłam, nie jestem i nie będę fanką gatunku fantasy. Smoki, krasnale, gadające wiewiórki, trolle i inne podejrzane indywidua nie budzą mojej sympatii. Preferuję realne postacie w realnych sytuacjach, podejmujące realne decyzje. A jednak... Koło ,,Władcy Pierścieni" nie potrafiłam przejść obojętnie. I to z nie do końca znanego mi powodu. Może dlatego, że świat opisany przez Tolkiena jest tak plastyczny, tak... realny właśnie! Pisarz wdaje się w szczegóły, nie mówi ,,gdzieś daleko", ,,dawno temu" czy ,,pewien człowiek". Określa jasno, naświetla dokładnie sytuację, opowiada historię każdego bohatera i rodu z niespotykaną wnikliwością i dokładnością.  Czasem wydaje się, jakby autor spędził całe swoje życie na badaniu tamtego odległego świata. Świata Śródziemia razem z jego topografią, ludnością, historią, prawem, zwyczajami. Z tym wszystkim, co tworzy wrażenie rzeczywistości.

Stworzenie tak genialnego dzieła z tak rozbudowaną fabułą to niewątpliwe mistrzostwo, za które należą się słowa uznania. Cała historia- bardzo tajemnicza i skomplikowana- budzi zainteresowanie czytelnika. Podróż Froda, uciekającego z niebezpiecznym Pierścieniem, by rzucić go w czeluście Góry Przeznaczenia jest niesamowitą historią odwagi, odpowiedzialności, ale także przyjaźni, pomocy i solidarności. Nieoczekiwane komplikacje, zwroty akcji czynią ją jeszcze bardziej skomplikowaną i ciekawą. Nigdy nie wiadomo, co zdarzy się za chwilę. Czy na drużynę nie napadnie zgraja orków, czy na następnej stronie nie kryje się nieszczęśliwy i oszalały z bezsilności i tęsknoty za ,,Skarbem" Gollum? Rozległe opisy bitew, heroicznych czynów, postaci, krajobrazów, uczuć... To dzięki nim można sobie wyobrazić ten niezwykły świat, w którym (zupełnie jak w naszym) trwa walka między dobrem a złem i, w którym również są osoby, które decydują się ze złem i okrucieństwem walczyć bez względu na wyrzeczenia, obawy i grożące niebezpieczeństwo. Dzięki nim ,,widzimy" naszych bohaterów i ,,słyszymy" wojenną wrzawę, szczęk żelaza, płacze i jęki. Jednak te same opisy dla jednych ciekawe, innym mogą wydawać się po prostu nudne i pozbawione sensu (może nawet mają oni nieco racji).

,,Władca Pierścieni'' jest powieścią z głębokim przekazem. Starannie ukrytym sensem. Jest rodzajem przypowieści, lustrem odbijającym nasz świat razem z jego ludźmi i ich namiętnościami.

,,Władca Pierścieni" to książka dla wytrwałego czytelnika. Zanim akcja się rozwinie, a umysł przyzwyczai do zupełnie nowego stylu pisania, licznych dygresji i maksymalnego rozwijania raz podjętego tematu mija wiele długich stron. Potem jednak zmęczony intelektualnie czytelnik dostaje swoją nagrodę- piękną podróż do krainy Śródziemia i niezapomnianą literacką przygodę. Warto z tej oferty skorzystać.


Nauka

,,Pułapki umysłu"- czas niestracony

13:52


Przychodzi czas, gdy zaczynamy szukać w telewizji czegoś wartościowego, co dostarczy nam nie tylko rozrywki, ale i wiedzy. Ja też rozpoczęłam poszukiwania programu, który pozwoliłby mi poszerzyć swoją znajomość świata, ludzi i mechanizmów nimi rządzących. Szukając czegoś takiego, ominęłam szerokim łukiem dokumenty przyrodnicze, które w zdecydowanej większości nudzą mnie na śmierć. W tego rodzaju programach zachwyca mnie tylko jedna rzecz... spokojny głos pani Czubówny!

Całkiem przypadkowo natrafiłam na ,,Pułapki umysłu". Program popularnonaukowy emitowany przez National Geographic Chanel, opowiadający o ludzkim umyśle i podświadomości. Poruszający wiele ciekawych spraw, na które dotąd nie potrafiliśmy znaleźć odpowiedzi, zdradzający tajemnice naszej pamięci, uwagi i wyjaśniający wiele zjawisk zachodzących w naszym mózgu. To, co na początku mnie uderzyło to prosty i przystępny sposób, w jaki są przedstawione wszelkie naukowe zawiłości. Nie trzeba mieć doktoratu z biologii, żeby zrozumieć, o czym mowa. Tak naprawdę to chyba nawet nie trzeba mieć skończonej podstawówki... Dzięki różnym animacjom i tłumaczeniom ekspertów z łatwością możemy pojąć istotę przedstawionego problemu. Każdemu tematowi towarzyszą różne ćwiczenia, które mają sprawdzić nasze umiejętności lub zmusić do samodzielnego zauważenia danego zjawiska. Oprócz nich zaprezentowane są także uliczne eksperymenty na przypadkowych mieszkańcach Stanów Zjednoczonych, którzy zwykle chwytają haczyk i popełniają przewidywane błędy.

Poza tym, program pomaga nam lepiej poznać siebie. Tłumaczy, w jaki sposób niektórzy ludzie np. specjaliści od reklam i marketingu, jak i iluzjoniści, z wprawą nabierają nasz mózg. I wbrew pozorom nie jest to takie trudne! ,,Pułapki umysłu" mówią, jakimi prawami rządzi się nasze ,,centrum dowodzenia" i co się dzieje, kiedy docierają do niego sprzeczne bądź niespodziewane informacje. Program prezentuje nasze uleganie perswazji, różnym sugestiom i złudzeniom. Pokazuje, że nie tylko nasz mózg jest czasem oszukiwany, ale także i my jesteśmy oszukiwani przez własny mózg! Nasze reakcje bywają często niezależną od nas symulacją. Program tłumaczy mechanizm zapamiętywania, tworzenia schematów, postaw i postrzegania świata. Złożoność tych wszystkich zjawisk jest zadziwiająca i naprawdę trudno ją pojąć.

krótka próbka:




,,Pułapki umysłu" nie są jednak wyzbyte wad. Wręcz przeciwnie. Mają ich całkiem sporo. Po pierwsze, są dosyć przewidywalne. Każdy inteligentny człowiek może się z góry domyśleć wyniku danego doświadczenia, a także odpowiedzi na zadawane pytanie. Po drugie, poruszane zagadnienia nie są omawiane zbyt szczegółowo, a bardziej ogólnikowo (choć to akurat może być również zaletą). Po trzecie i najważniejsze, program jest zrobiony w ,,stylu amerykańskim" (i na amerykańskim poziomie), co może niektórym odpowiadać, a mnie nieco irytuje. Może jednak dzięki temu ten program jest taki ,,lekki i przyjemny"?!

To nieprawda, że telewizja potrafi tylko człowieka ogłupiać. Chyba, że poszukujemy w niej głupkowatych sitcom'ów, amerykańskich, niskobudżetowych komedii, filmów ,,paradokumentalnych" (,,Szkoła", ,,Szpital", ,,Trudne Sprawy" itp.). Jeżeli masz ochotę na rozrywkę, z której wyniesiesz trochę przydatnych informacji, obejrzyj koniecznie ,,Pułapki umysłu"!

Książniczka

,,Złodziejka książek": Śmierć, przyjaźń i Holokaust.

11:22

Hitlerowskie Niemcy, bieda, głód, wojna, cierpienie, ale także przyjaźń i zwyczajna, ludzka dobroć... I Śmierć, która wszystko to skupia i ogarnia, a potem prezentuje na kartach książki w sobie tylko właściwy sposób. Bardzo subiektywnie, ale za to niemal bez emocji. Wiele przecież widziała już tragedii, martwych ciał i zmarzniętych dusz. To ona opisuje ludzi, zdarzenia i kolory, które ją fascynują. Kolory nieba, kolory ludzkich upadków i krzywd...


,,Złodziejka książek" to jedna z najlepszych książek ostatnich lat. Mówi o Holokauście i wojnie w taki sposób, w jaki nie powiedziała o tym żadna książka. Nie krzyczy, nie oskarża, nie przeklina, ale obserwuje. Obserwuje i pokazuje nam to, od czego najchętniej odwrócilibyśmy wzrok.
Główną bohaterką powieści jest Liesel Meminger, która zostaje oddana do rodziny zastępczej. Jej historia pełna traumatycznych przeżyć pozostawia na niej swoje piętno. Życie Liesel roi się od nocnych koszmarów, które nie odchodzą, mimo upływu lat. Jedyną osobą, która łagodzi ból odległych wspomnień jest papa- Hans Hubermann. Poeta akordeonu, człowiek, który nie zastanawia się, tylko pomaga i czasem przez to traci. Przybrani rodzice dziewczynki uczą ją prawdy i godności. Nie potrafią, nie mogą przeciwstawić się chorej ideologii, która sparaliżowała dużą część Niemców, ale zachowują zdolność obiektywnego myślenia i ludzką empatię. Mimo szalejącego hitleryzmu i antysemityzmu, decydują się na akt odwagi (szaleństwa?!), a może po prostu (nie)zwykłego odruchu serca. Decydują się ukrywać w piwnicy Żyda.
Cała tematyka Holokaustu w książce jest umieszczona gdzieś na  drugim planie. Pokazana z zupełnie innej perspektywy, od strony codziennego życia niemieckiej rodziny, która sprzeciwia się w duchu myśleniu władz, ale z drugiej strony jest już do niego przyzwyczajona. Tragedia bezradności i walki zdrowego rozsądku ze współczuciem jest jednym z ważniejszych motywów powieści.
Wracając do tytułu, Liesel nie jest złodziejką dla zabawy. Ukradła w swoim życiu wiele książek, ale nie dla przyjemności. Nie czerpała z nich również żadnych korzyści materialnych. Dostrzegała wielką moc słów (jak się okaże dostrzegł ją także pewien pan z wąsikiem i przedziałkiem na boku) i chciała ją poznać.
,,Złodziejka książek" mówi po cichu. Subtelnie i często między wierszami. Nie pokazuje palcami, kto tu jest dobry, a kto zły. Opowiada historię o ludziach, którzy są tacy różni, że nie można ich sklasyfikować. Inni w swoich słowach, czynach i poglądach. Mówi o tym, że nic w życiu nie jest jednoznaczne. Ani krzywda, ani odwaga, ani szczęście, ani dobroć. Książka tworzy mozaikę uczuć od tych nikczemnych (jak nienawiść) po miłość i dobroć. I chociaż wszystko dzieje się wśród okropności wojny, w książce nie brak przyjaźni. Przyjaźni sąsiedzkiej i dziecięcej. Chęci pomocy i troski o drugiego człowieka, choćby nawet postępował wbrew nam. ,,Złodziejka" pokazuje, że wszystkie trudne sytuacje determinują nas do czynienia dobra. Że cierpienie, które nas spotyka zbliża nas do drugiego człowieka.
W książce nie brakuje także czarnego humoru, który pozwala przeczytać tę tragiczna opowieść do końca. Gdyby nie on trudno byłoby powstrzymać się od łez (choć i tak nie jest to łatwe). Nie brakuje także skrytych złotych myśli i cennych przemyśleń na temat wojny i człowieka- najbardziej złożonej istoty na świecie.
Myślę, że każdy wrażliwy człowiek powinien po tę książkę.


Na koniec chciałabym przytoczyć, co o wojnie mówi sama Śmierć:

Przez całe życie widziałem mnóstwo młodych mężczyzn,
którym zdawało się, że atakują innych młodych mężczyzn.
          Ale tak nie było.
Biegli prosto do mnie.
Smutne, ale prawdziwe...

film

Uśmiechnij się do Kopciuszka. Cinderella znów na ekranach.

11:46

Byłam, zobaczyłam i chociaż się nie zachwyciłam, to i tak było warto jeszcze raz przeżyć historię dzieciństwa. Odwiecznego Kopciuszka, na którym wychowało się już tyle pokoleń. Historię naiwnej miłości i historię dobra, za które kiedyś musimy przecież dostać nagrodę. Może i to trochę odstaje od realiów współczesnego świata, ale przecież to baśń, a nie film na faktach autentycznych!
Film nie jest odkrywczy ani zaskakujący. Zarys fabuły został niemalże niezmieniony (może z wyjątkiem paru drobiazgów). Tutaj coś dodano, tam coś odjęto. Rozwinięto delikatnie motyw księcia, uwikłanego w konwenanse i wybierającego między powinnością wobec rządzonego państwa, a wielką miłością. Nakręcono dwie sceny poważnych rozmów ojca (króla) z synem oraz, aby uczynić historię odrobinę mniej naiwną, zaaranżowano spotkanie Kopciuszka z księciem jeszcze przed pamiętnym balem. I na tym zmiany właściwie się kończą, co wydaje mi się raczej zaletą niż wadą filmu. Dzięki temu nie zniszczono kolejnej pięknej historii, poddając jej twórczej (ZA twórczej) obróbce, która zwykle kończyła się całkowitym fiaskiem. Widać, że autorzy nie podążyli za modą kręcenia filmów ,,prawdziwych historii", w których nie można zupełnie rozpoznać pierwowzoru.

,,Kopciuszek" nie jest w żaden sposób przekombinowany. Prosty i nieskomplikowany, i może dlatego dosyć przyjemny w odbiorze. Jest to historia dziewczyny, która mimo wielu nieszczęść (śmierci matki i ojca) podążała za swoim życiowym mottem: ,,Bądź odważna i dobra". Wszystkie niepowodzenia jedynie motywowały ją do trwania w tej postawie. Była dobra, mimo ciężkiej pracy, bólu, smutku i upokorzenia, jakiego doznawała ze strony sióstr i macochy. Nie odpłacała im za niegodziwość tą samą monetą, ale posłuszna naukom matki, szła niewzruszenie naprzód. I za to dobro, które nosiła w sobie los postanowił ją nagrodzić.
Jakkolwiek dwie główne kreacje Elli - Kopciuszka (Lily James) i księcia (Richard Madden) nie wydają się olśniewające, a raczej poprawnie odegrane, tak Cate Blanchett wcieliła się w macochę w mistrzowskim stylu. Była doskonała w każdym calu. Stworzyła niezwykłą kreację postaci, która na początkowo zakłada maskę miłej i poczciwej osoby, a potem staje się zachłanną, bezwzględną i okrutną macochą, stosującą wyrafinowane metody dręczenia swojej pasierbicy i starającą się ją wykończyć fizycznie i psychicznie. Warta odnotowania jest też rola Heleny Bonham Carter, która przyzwyczaiła już nas do odgrywania postaci czarnych charakterów, a w ,,Kopciuszku" wciela się ... w dobrą wróżkę! I, o dziwo, całkiem nieźle sobie w tej roli radzi.
,,Kopciuszkowi" daleko do arcydzieła. Klasyczna historia przedstawiona w raczej klasyczny sposób. Ciepła i optymistyczna. Dobrze zagrana. I chociaż to ,,tylko" baśń to może warto znów się w niej zanurzyć i wsłuchać w mądre słowa, jakie do nas kieruje. I może okaże się wtedy, że bycie ,,odważnym i dobrym" wcale nie jest takie bez sensu, jak nam się wydaje?