Cudowny ,,Mały Książę", czyli byłam w kinie...

Na początku był zwiastun. Moim zdaniem- cudowny, piękny, magiczny..., ale za to nie pozostawiający złudzeń. Historia Małego Księcia ulegnie wielu modyfikacjom, które już nieraz zwiodły nawet najbardziej obiecujące produkcje. Jako osoba, kochająca prostotę i oczekująca od ekranizacji wiernego oddania fabuły, zaczęłam wątpić i zastanawiać się czy warto poświęcać swój czas i pieniądze na TAKIEGO Małego Księcia, który może okazać się zupełnie inny od swojego książkowego odpowiednika? Czy może warto sobie najzwyczajniej w świecie odpuścić? Zaryzykowałam. Poszłam, obejrzałam i zakochałam się.



Główną bohaterką naszej filmowej historii jest dziewięcioletnia dziewczynka, wobec której mama postawiła wielkie wymagania i której dzieciństwo zostało zaplanowane co do minuty tak, aby wyrósł z niej ,,wspaniały dorosły". Kiedy jednak obie panie zmieniają miejsce zamieszkania do życia Małej wdziera się element chaosu, odrobina szaleństwa, radość... Słowem przyjaciel, który wywraca wszystko do góry nogami. Jest nim sędziwy, zwariowany lotnik (tak, TEN lotnik, patrz: książka), który zaczyna opowiadać dziewczynce niezwykłą historię, która przydarzyła mu się, gdy niegdyś rozbił się na Saharze. Historię Małego Księcia. Tak więc wydarzenia z przeszłości przeplatają się z tymi teraźniejszymi aż do momentu, kiedy dziewczynka dowiaduje się smutnego zakończenia opowieści. I wtedy ogarnia ją wielkie rozczarowanie. Czuje się przez przyjaciela oszukana i przestaje wierzyć, że wieczorami, patrząc w niebo, pilot słyszy śmiech Małego Księcia. Mała powraca do swojego normalnego życia pełnego wymagań i oczekiwań. Wszystko zmienia się, gdy stary lotnik trafia do szpitala. Dziewczynka postanawia wtedy odnaleźć Małego Księcia. W ogrodzie pilota wsiada do samolotu i niebawem trafia na ciemną i smutną planetę dorosłych, na której Próżny okazuje się policjantem, a Bankier bogatym Biznesmenem. Przypadkiem natyka się na młodego człowieka, którego praca polega na przeczyszczaniu kominów (analogia do wulkanów). Okazuje się nim Mały Książę, który nazywa się teraz Pan Książę i dawno już zapomniał o tym, iż był kiedyś dzieckiem (delikatnie mówiąc: ktoś mu w tym pomógł). Dziewczynka odmienia tę planetę, uwalniając gwiazdy, które według dorosłych ,,mogą zostać lepiej wykorzystane", przypomina Księciu o Jego Róży i pomaga powrócić na asteroidę. Kiedy wraca już na swoją planetę, godzi się z przyjacielem, a po jego śmierci ogląda z mamą niebo, z którego dochodzą ją odgłosy śmiechu... Małego Księcia i lotnika.





,,Mały Książę" to cudna, wzruszająca animacja. Bardzo symboliczna. To naprawdę wielka sztuka dokonać znacznych modyfikacji i zachować niezwykły klimat. Film pokazuje świat dorosłych w krzywym zwierciadle. Niby jest on taki przemyślany i idealny,ale nie ma w nim miejsca na dziecięce marzenia, a dorosły zdrowy rozsądek przekracza nieraz granice absurdu. Poza tym jest to swoista interpretacja ,,Małego Księcia", która pokazuje, że Próżni, Bankierzy, Pijacy i Królowie są wśród nas. Że są to typy ludzi, które nas otaczają, a Antoine de Saint-Exupery w swoim niezwykłym dziele przedstawił otaczającą nas rzeczywistość. ,,Mały Książę" to opowieść o przyjaźni i o tym, że nie możemy zapominać o naszym dzieciństwie.  Marzeniach, snach i o naszej Róży. Musimy to wszystko przechowywać w sobie i nie tracić dziecięcej radości i świeżości.


 Nie ma nic złego w dorastaniu. Ważne,  aby nie zapomnieć, że kiedyś się było dzieckiem.


2 komentarze :

  1. Nie raz miałam ochotę wybrać się na ten film, i teraz pójdę 😊

    OdpowiedzUsuń

Za każdy, nawet najmniejszy, komentarz bardzo dziękuję. :)