,,I niech los zawsze wam sprzyja"- recenzja ,,Igrzysk Śmierci"

Jak mogłabym określić ,,Igrzyska Śmierci"? Chyba tylko jako książkę, która skutecznie zawładnęła wszystkimi młodymi (i nie tylko) umysłami na całym świecie. I chociaż zwykle z przekory ignoruję powieści, nad którymi rozpływają się nastolatki, to tym razem nie mam się do czego przyczepić. Nie jest to dzieło z cyklu lukrowanych historyjek . Brak tam rażącej naiwności i chęci ,,czarowania" rzeczywistości. Wręcz przeciwnie, książka ma w sobie nutę rozgoryczenia. Dużo w niej bólu i cierpienia, ale też (a jakże!) miłości, przyjaźni i poświęcania. To niesamowicie smakowity bestseller, który został nim w pełni zasłużenie.
 
Akcja powieści S.Collins rozgrywa się na terenie państwa Panem, powstałego na gruzach Ameryki Północnej. Kraj składa się z bogatego Kapitolu i biednych dystryktów, które są przez niego wyzyskiwane.W konsekwencji krwawo stłumionego powstania organizowane są Głodowe Igrzyska, w których w charakterze krwawej daniny biorą udział chłopak i dziewczyna z każdego regionu. Los chciał, że na arenę z Dwunastki zostali posłani: Peeta i Kastniss. Podczas Igrzysk są zmuszeni do podejmowania tragicznych wyborów i działania niezgodnego z własnym sumieniem. Łamania zasad i deptania ideałów. Zwycięzca może być tylko jeden...
 ,,Igrzyska śmierci'' to jedna z najbardziej uzależniających książek. Wprost nie można się od niej oderwać, zwłaszcza kiedy zostanie się już wchłoniętym w świat rozgrywanej, tragicznej gry. Szczególnie zachwyca szybka akcja i brak zbędnych opisów czy rozważań. Czyta się prosto i naprawdę trudno stracić wątek. 
W dziele widać kunszt autorki i jej doświadczenie w pisaniu tego rodzaju powieści. Collins potrafi zbudować napięcie i zainteresować czytelnika, który sam wkrótce staje się trybutem i postanawia walczyć. Lektura wiąże się z silnymi emocjami: od wściekłości po radość, od nienawiści po miłość. Mimo licznych zwrotów akcji, zakończenie jest jednak bardzo przewidywalne (choć całkiem miłe dla czytelnika, który bardzo się do bohaterów przywiązał).
 ,,Igrzyska'' to jedna z niewielu książek, które razem z ciekawą treścią przekazują ważne przesłanie. Zdawałoby się dalekie, totalitarne, barbarzyńskie Panem w rzeczywistości mało różni się od świata, w którym przyszło nam żyć.Powieść pokazuje, jak bardzo ludzie lubią zacierać granice fikcji i rzeczywistości (reality show!). Jak bardzo bawi ich ludzka śmierć i jak są spragnieni przemocy, krwi... Słowem: bezwzględnego widowiska, podczas którego mogą śmiać się z innych i napawać się widokiem ich cierpienia. Starożytni wołali:,,Chleba i igrzysk!''. Nam wystarczą same igrzyska.
 Powieść pije również do naszej obojętności.Jesteśmy Kapitolińczykami, których nie obchodzi los ludzi uciemiężonych, pracujących dla nich mieszkańców dystryktów.Nie dbamy o los innych, ale jedynie o własną wygodę. Nie obchodzą nas ludzie pracujący na wielkich plantacjach i w chińskich fabrykach. Nie interesują nas problemy ludzi z najbiedniejszych zakątków świata, bo MY mamy, co jeść, MY cieszymy się pokojem, MY mamy prawo do nauki i rozrywki, MY... Współczesny świat woli odwrócić od tych wszystkich problemów wzrok i cieszyć się własnym szczęściem, bogactwem, dobrobytem...
,,Igrzyska" to również książka o władzy, która skazuje ludzi na cierpienie, zniewala ich i zamyka usta. A przecież jest jeszcze wiele takich państw na świecie, które działają na tych samych zasadach i polegają na tych samych środkach, co Kapitol, łamiąc przy tym prawa człowieka, pozbawiając ludzi godności i wolności.
,,Igrzyska śmierci'' są niezaprzeczalnie jednym z najlepszych dzieł swego gatunku.Szkoda tylko, że niektórzy porównują ją do głupawej sagi o wampirach...

13 komentarzy :

  1. Ale ładnie tu u Ciebie :) Pomimo, ze zazwyczaj omijam tego typu książki szerokim łukiem, to w tej serii się zakochałam. Naprawdę świetna trylogia, jedyna w swoim rodzaju.

    Pozdrawiam, Insane z http://przy-goracej-herbacie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się w 100%!
      I dziękuję za życzliwe słowo. Naprawdę bardzo mi miło. ;)

      Usuń
  2. Kocham, kocham, koooocham całym sercem całą trylogię i zazdroszczę wszystkim, którzy jeszcze jej nie znają - tyle emocji dopiero przed nimi! Kocham Peetę - że się tak zapytam, jesteś Galeniss czy Peetniss?
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bez dwóch zdań Peetniss. Nie wiem jak można lubić Gale'a. Tego zarozumiałego"cwaniaczka". Peeta to ideał. Ech... Książę z bajki.
      PS Chętnie bym ,,Igrzyska" przeczytała pierwszy raz. Ale to niestety nierealne. Szkoda... :'(
      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  3. Koniecznie muszę przeczytać książkę. Na początku totalnie nie miałam ochoty,wykręcałam się mówiąc "to nie moje klimaty". Teraz wiem że to był błąd!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też na początku tak sobie myślałam, ale jak się okazało- nic bardziej mylnego! Przeczytaj koniecznie!

      Usuń
  4. Również dopiero sięgnęłam po książkę i za mną jest już tom pierwszy - nadzwyczajna powieść! Film mama dawno za sobą i uwielbiam, a książka idealnie uzupełnia niektóre informacje :D
    http://be-here-now-and-forever.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. U mnie rzecz nie jest już taka "świeża", ale książka (a właściwie to cała seria) pozostawiła po sobie niezatarte wrażenie. Więc skoro już prowadzę bloga to ta powieść po prostu MUSI być na nim obecna.
    Mnie także film przypadł do gustu.
    Życzę miłego czytania kolejnych części.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Hej!
    Nominowałam cię do tagu Literackie miasteczko.
    Mam nadzieję, że ci się spodoba i go wykonasz
    http://niedziekiwoleksiazki.blogspot.com/2015/08/literackie-miasteczko-tag.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że go wykonam. Dziękuję za nominację. :)
      Daj mi czas do końca tygodnia

      Usuń
  7. Też mi się podobały pierwsze dwa tomy "Igrzysk", ale muszę przyznać, że trzeci wciąż przede mną. Trochę czasu minęło odkąd zaczynałam trylogię i już mnie tak nie ciągnie do poznania zakończenia :)
    Pozdrawiam,
    Szara kawiarenka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ,,Kosogłos" z początku mnie nie zachwycił, ale zakończenie wywarło na mnie po prostu piorunujące wrażenia. Było naprawdę nie do przewidzenia. Koniecznie wróć do trylogii. Dla samego zakończenia WARTO. :)
      Pozdrawiam

      Usuń
  8. Świetna trylogia.Bardzo dobrze wspominam czas,kiedy ją czytałam. :)
    Pozdrawiam,
    http://olalive-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Za każdy, nawet najmniejszy, komentarz bardzo dziękuję. :)