Miłość artysty, czyli o "Narzeczonej Schulza"


On- ekscentryk, artysta, oryginalny twórca o niezwykle ciekawej, złożonej osobowości i wielkiej wyobraźni. Ona- z powołania nauczycielka polskiego w małym, prowincjonalnym miasteczku. Czy miłość może połączyć dwie tak skrajnie odmienne osoby, różniące się nie tylko aspiracjami, ambicjami, sytuacją życiową i sposobem odczytywania świata, ale także charakterami? A jednak... Stało się. Bruno Schulz, wybitny przedstawiciel dwudziestolecia międzywojennego, osoba, której dziełami w przyszłości miał się zachwycić cały świat, zakochał się w kobiecie, która jako jedyna była w stanie odwzajemnić jego uczucia i pokochać takim, jakim był- nieco dziwacznym, wewnętrznie rozdartym, nieśmiałym, lękliwym ze wszystkimi obsesjami i traumami... Zakochał się w swojej Junie.

Narracja wydarzeń prowadzona jest w niezwykły sposób. Z jednej strony o tym, co miało miejsce dowiadujemy się od wszechwiedzącego narratora, z drugiej- od samej Józefiny Szelińskiej. To ona opowiada nam historię swojej miłości do Brunona Schulza, która stała się nieodłączną częścią jej egzystencji. Ale w swoich "zapiskach" porusza także wiele innych, ważnych z jej perspektywy spraw. Mówi o wszystkich swoich radościach, lękach, troskach, niepokojach, nie tylko tych związanych z Schulzem, ale także z wojną, własnym pochodzeniem (była Żydówką), do którego długo nie chciała się przyznać. Przez wiele lat walczyła ze swoją tożsamością, starała się uciec, odciąć od przeszłości. W końcu musiała stawić jej czoło. Wszystko to, czego dowiadujemy się w powieści składa się na bardzo skomplikowany portret psychologiczny kobiety, która była zmuszona zmierzyć się w życiu niemal ze wszystkim, co trudne i bolesne. Śmiercią najbliższych, utratą domu, biedą, chorobą, w końcu- z nieszczęśliwą miłością, która nigdy nie przyniosła jej spełnienia, a jedynie ponure, nocne koszmary.
"Narzeczona Schulza" to jednak nie tylko portret Józefiny, ale także Bruna, zupełnie innego niż ten, którego przedstawia się w podręcznikach do języka polskiego. Wszystkie informacje o nim zdobywamy od Juny, jedynej osoby, którą nazwał swoją narzeczoną. Ona przecież znała go najlepiej. Może nawet za dobrze... Znała go z całą jego wrażliwością, wybujałą wyobraźnią, fantazją, ale i ze słabościami, lękami, koszmarami, obsesjami... Jak cały mu współczesny artystyczny światek, który zresztą wkrótce poznała, Bruno nie stronił od romansów, był stałym klientem "krainy rozpusty", a w jego życiu nie brakowało pięknych i tajemniczych kobiet. Choćby wielka Zofia Nałkowska... Co w takich chwilach czuła Juna? To, co każda zakochana do szaleństwa kobieta. Złość i zazdrość. Nie poskarżyła się jednak ani słowem. Za bardzo go kochała. 

Przez moment liczyła nawet, że Bruno w końcu się z nią ożeni. Mówił, że szuka pracy, załatwia formalności, przyjedzie do niej, do Warszawy. Kiedy zrozumiała, że nic z tego nie będzie, zerwała z nim wszelkie stosunki. Potem wybuchła wojna, ona pełna niepokoju szukała informacji na jego temat. W końcu zorganizowała mu ucieczkę z drohobyckiego getta. Niestety, nie udało się. Po wojnie dowiedziała się o jego śmierci. Długo poszukiwała mogiły. Bez skutku. Bruno jednak towarzyszył jej do końca życia, był zawsze blisko niej. Dlatego postanowiła zrobić coś dla niego, popularyzować jego twórczość, uczynić go artystą uznanym, docenianym, czyli takim, jakim nie był za życia. Obracając się wciąż w kręgu jego sztuki, nieustannie czuła jego obecność. Do końca pozostała mu wierna.

"Narzeczona Schulza" to jeden z możliwych scenariuszy relacji między Brunem a Juną. Nie zachowały się listy dwojga kochanków. Listy, które były tak Junie drogie, które przechowywała starannie przewiązane wstążeczkami, spłonęły razem z jej domem. Pani Tuszyńska w mistrzowski sposób opisuje dzieje wielkiej namiętności. Żadna ze stron nie jest w tej historii wyidealizowana- wręcz przeciwnie. Zarówno Schulz, jak i jego ukochana Juna popełniają wiele błędów, za które przyjdzie im w przyszłości zapłacić. Wszystkie one prowadzą do tragedii- ich rozłąki i odosobnienia, życia w poczuciu krzywdy oraz nieukojonego żalu. Pewne sprawy pozostają między Brunem a Józefiną niewypowiedziane i niewyjaśnione na zawsze.

Ta książka to nie tylko pozycja dla fanów "Sklepów cynamonowych", ale dla każdego, kto chce poznać niezwykłą historię miłości Brunona Schulza, geniusza, a jednocześnie człowieka straszliwie w życiu zagubionego i osamotnionego. Historię tą czyta się z zapartym tchem, nieraz gubiąc wśród kartek łzę...



4 komentarze :

  1. Brzmi ciekawie. Z przyjemnością zagłębie się w tą lekturę.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mnie to cieszy. Naprawdę warto! ;)
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  2. Nie interesuje mnie ani nie intryguje, nie skuszę się.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bruna Schulza chyba nawet nie przeczytałam, a miałam go ostatnio na próbnej maturze ustnej z polskiego - ups :D ciekawa pozycja, muszę zwrócić na nią uwagę :)
    Pozdrawiam,
    skrytaksiazka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Za każdy, nawet najmniejszy, komentarz bardzo dziękuję. :)